szybki kontakt

Relacja ze Ślężańskiego Szlaku Świętego Jakuba, 25-26 lipiec 2009 część 1

Relacja ze Ślężańskiego Szlaku Świętego Jakuba, 25-26 lipiec 2009 część 1

Witajcie.
Na wstępie proszę o wybaczenie, że nie umieszczam wcześniejszych relacji. Czasu, wbrew pozorom, brakuje. Pozostałe relacje uzupełnię w wolnym czasie.
Wczoraj zakończyliśmy inauguracyjne przejście Ślężańskim Szlakiem Świętego Jakuba. Nie było nas na szlaku wielu, jednak jak powiedział ksiądz w Kostomłotach: 'liczy się jakość, nie ilość’. Większość z Was pewnie świętowała uroczystość naszego patrona w swoich okolicach. Na szlakach jakubowych w miniony weekend działo się naprawdę wiele.

[vodpod id=Groupvideo.3050130&w=425&h=350&fv=allowFullScreen%3Dtrue%26]

Wracając jednak do Szlaku Ślężańskiego. Prace nad szlakiem trwały kilka miesięcy. Powstał on przy współpracy Fundacji Wioski Franciszkańskiej z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego, Powiatami Średzkim i Wrocławskim oraz Gminami Sobótka, Kostomłoty i Środa-Śląska. Miałem szczęście pracować nad szlakiem przez ten cały czas, więc poznałem jego każdy centymetr. Poznałem też ludzi mieszkających na szlaku i usłyszałem wiele ciekawych i wzruszających historii przez te kilka miesięcy. Spełniłem też kilka obietnic, jakie złożyłem przed Świętym Jakubem w Santiago. Od dzisiaj wykreślam je z notesu i biorę się za realizację kolejnych planów.

na szczycie Ślęży
na szczycie Ślęży
6.30 rano
6.30 rano
Szymon
Szymon
Ślęża
Ślęża
Andrzej poi się ze źródła Jakuba
Andrzej poi się ze źródła Jakuba
w prawo do Santiago, w lewo do wodopoju
w prawo do Santiago, w lewo do wodopoju

Ale najpierw kilka słów o samym przejściu. Już w piątek dotarli do nas Emilia, Szymon i Paweł. Moi rodzice, tradycyjnie, zaoferowali pomoc i nakarmili oraz przenocowali pielgrzymów. W sobotę o świcie ruszyliśmy na Ślężę z przełęczy Tąpadła. Na szczycie zgromadziliśmy się w około 10-osobowej grupce. Zwiedziliśmy szczyt i o godzinie 7.00 uroczyście otworzyliśmy Ślężański Szlak. Z braku szampana musieliśmy się zadowolić butelką izotoniku, który wypiliśmy z jednej butelki. Ruszyliśmy w dół. Po drodze wpadliśmy do domu, gdzie Ewa przygotowała kawę dla wszystkich. Pełni energii ruszyliśmy w stronę kościoła św.Jakuba, gdzie o 9.30 odbyła się msza święta. Na mszy pojawiła się reszta pielgrzymów. W sumie pośród nas znalazły się osoby z Białegostoku, Warszawy, Krakowa, Jeleniej Góry, Skorogoszczy, Wrocławia, Oławy i Sobótki. Mszę wraz z naszym wikariuszem koncelebrował O.Roman Tomaszczuk, za co składam wielkie dzięki.

w Sobótce
w Sobótce
przed kościołem św.Jakuba
przed kościołem św.Jakuba
św.Jakub nad ołtarzem
św.Jakub nad ołtarzem
prosto do celu
prosto do celu
przejście przez Czarną Wodę w okolicy Garncarska
przejście przez Czarną Wodę w okolicy Garncarska
za Garncarskiem
za Garncarskiem
pogoda nas nie rozpieszczała
pogoda nas nie rozpieszczała
zalew mietkowski
zalew mietkowski
kościół i ruiny pałacu w Borzygniewie
kościół i ruiny pałacu w Borzygniewie

Ruszyliśmy z Sobótki w kierunku pochmurnego nieba, które za wsią Garncarsko otworzyło się dokładnie nad nami. Pele(g)rynki na plecy i idziemy dalej. Po pół godzinie czułem się, jakbym szedł boso. W butach miałem po dwie szklanki wody. Za Tworzyjanowem rozciąga się chyba najdłuższy, odludny odcinek szlaku. Właśnie tam większość z nas przemokła najbardziej. Na dokładkę deszczu szlak tonął w kałużach, więc należało patrzeć pod nogi.

Buen Camino!
Buen Camino!
dojście do Bukowa
dojście do Bukowa
w polu za Bukowem
w polu za Bukowem
Ujów
Ujów
Andrzej stwierdził, że słabo stroją
Andrzej stwierdził, że słabo stroją
Bijemy z dzwony
Bijemy z dzwony
przed kościołem w Ujowie
przed kościołem w Ujowie
Emilia i Szymon
Emilia i Szymon
ostatnie sobotnie kilometry
ostatnie sobotnie kilometry

Gdy minęliśmy ruiny pałacu w Maniowie postanowiliśmy z Andrzejem, że staniemy w Borzygniewie na drugie śniadanie. W nogach mieliśmy już ok. 18 kilometrów, poza tym reszta pielgrzymów była daleko za nami idąc w grupkach po dwie, trzy osoby. W Borzygniewie kościół zamknięty. Odpoczynek znaleźliśmy pod wiatką przy sklepie spożywczym. Andrzej kupuje po pętku kiełbasy i siadamy na ziemi.

Marta też tam była
Marta też tam była
moja piękna żona
moja piękna żona
przejście nad 'autostradą' A4
przejście nad 'autostradą' A4
widzę cię a ty mnie
widzę cię a ty mnie

Po około pół godzinie jesteśmy prawie w komplecie i postanawiamy ruszać. Deszcz się uspokoił i zaczyna wychodzić słońce. Za Borzygniewem przechodzimy wiaduktem nad trakcją kolejową i malowniczym odcinkiem szlaku kierujemy się do wsi Buków. W Bukowie nikt nie przystaje na dłużej, bo jesteśmy zaledwie 3-4 kilometry od Ujowa, gdzie stoi kościół św.Jakuba.

W Ujowie czeka na nas stół zastawiony napojami. Gasimy pragnienie i wchodzimy do środka. W związku z nadciągającą burzą postanawiamy przeczekać w kościele. Wcześniej Andrzej, wdrapując się na wieżę kościelną i bijąc w dzwony, oznajmia nasze przybycie. Korzystając z okazji do nauczania owieczek, ks.Roman przemawia do nas na temat sakramentu pokuty (i nie tylko). Zgodnie stwierdzliliśmy potem, że był to jeden z ważniejszych punktów naszego weekendowego pielgrzymowania.

Deszcz mija i ruszamy na ostatni odcinek dzisiejszego szlaku, prze Osieczynę do Kostomłotów. W Ujowie żegnamy ks.Romana i jego przyjaciół. W Osieczynie jesteśmy widokiem conajmniej egzotycznym. Dzieci stoją w grupce i szepczą do siebie: 'patrz, patrz, kto to?’. Matka woła dzicko i mówi: 'O mój Boże, wariaci, uważaj’. Wątpię, by przez Osieczynę przechodziło więcej niż 20 osób w ciągu roku (wliczając nas).

nareszcie na miejscu
nareszcie na miejscu
Andrzej podparł głową filar i zasnął
Andrzej podparł głową filar i zasnął
poranne sprzątanie
poranne sprzątanie
wymarsz
wymarsz
kościół w Kostomłotach
kościół w Kostomłotach
Andrzej z Panem Zenkiem (w tle dawna kuźnia)
Andrzej z Panem Zenkiem (w tle dawna kuźnia)

W Kostomłotach odnajdujemy budynek Gimnazjum Gminnego, gdzie wita nas Pani Beata Mamczarz, szefowa wydziału promocji Gminy Kostomłoty. Dzięki uprzejmości gminy mamy przyszykowaną salę, napoje ciepłe i zimne oraz gorącą wodę pod prysznicem (nie zdarza się codzień na szlaku). Pani Beata zabiera nas do sklepu i kupuje produkty do chleba na kolację i śniadanie. Myślę, że Gminę Kostomłoty można stawiać za wzór pod względem gościnności tuż obok znanych nam Dobrzenia, Skorogoszczy i Kamienia Śląskiego. Takie przystanki na szlaku zapamiętuje się na długo i chce się tam wracać. Wielkie dzięki!

Spora część grupy rozjeżdża się do domów. Żegnamy się do następnego razu (sierpniowe przejście Va Regia?).

Wieczór mija nam szybko i w okolicach 23-ciej jesteśmy gotowi do snu. W tym czasie Andrzej przewraca się na drugi bok. Pobudka o 6.30. Śniadanie, kawa i pędzimy na 8-mą do kościoła. Żegna nas Pani Beata, która przyjeżdża sprawdzić czy wszystko OK i po odbiór kluczy. Na mszy wita nas ksiądz proboszcz i sporą część kazania poświęca właśnie nam.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Social Media

Sprawdź nasze #socialmedia

A działamy tak:

PON – PIĄ: 10:00 – 18:00
SOB: 10:00 – 14:00
NIEDZ: Jesteśmy zamknięci

Nie wstydź się! Daj nam znać jeśli masz pytania.

Zapisz się do newslettera!

Zachowujemy prywatność Twoich danych i udostępniamy je tylko osobom trzecim, które umożliwiają korzystanie z tej usługi. Przeczytaj naszą Politykę prywatności.