Właśnie układamy się do krótkiej drzemki, bo o 3 rano musimy już wstać. Mamy nadzieję, że jutro o tej porze będziemy w pociągu lub autobusie do St. Jean.

Spędziliśmy w Polsce ostatnie 3 tygodnie, mieliśmy masę przygód i nie mamy ochoty się stąd ruszać. Z drugiej strony tak długo czekaliśmy na ten dzień, że nie możemy się doczekać pierwszego dnia na szlaku. Plecaki prawie spakowane- udało nam się zmieścić poniżej 10kg (z wodą, ale bez jedzenia), dlatego zdecydowaliśmy, że kijki trekkingowe zostawiamy w domu.

Mam nadzieję, że na szlaku znajdziemy gdzieś dostęp do internetu i napiszemy kilka słów.