szybki kontakt

Kondycja na Camino – od czego zacząć?

Kondycja na Camino – od czego zacząć?

Powiem wprost: większość osób, które ruszają na swoje pierwsze Camino, wstaje z kanapy, pakuje plecak i jedzie. Bez żadnego treningu.

I wiecie co? Da się. Camino de Santiago można przejść bez przygotowania – zależy tylko, jaki szlak wybierzecie, czy to spokojne portugalskie wybrzeże, czy stromy Primitivo, czy w ogóle jakiś tysiąckilometrowy odcinek dla twardzieli.

Ale „da się” i „będzie przyjemnie” to dwie różne bajki. Dlatego jak ktoś mnie pyta o przygotowanie kondycyjne do Camino, to zawsze zaczynam od tej samej, nudnej prawdy: nie chodzi o sprzęt. Buty, plecak, kurtka przeciwdeszczowa – o tym pogadamy osobno.

Najpierw trzeba przygotować własne ciało do dłuższej wędrówki. Z plecakiem, w upale, czasem w deszczu. A na to jest banalnie prosty sposób.

Camino to chodzenie, chodzenie i jeszcze raz chodzenie

Camino de Santiago to głównie chodzenie. Wspominałem już? Camino to chodzenie.

Do tego jedzenie, spanie i parę dodatkowych czynności, ale sedno jest jedno – idziesz. Godzinami. Dzień po dniu. I jeżeli tego chodzenia nie praktykujecie w domu, to przez pierwsze dni na szlaku będzie ciężko.

A jak jedziecie na krótki wyjazd, tygodniowy czy dwutygodniowy, to prawdopodobnie ciężko będzie przez całe Camino, bo noga nie zdąży się rozkręcić.

I tu was zmartwię: żadne ćwiczenia siłowe, żadna joga, żaden pilates chodzenia nie zastąpią. To świetne rzeczy, ale one nie uczą waszego ciała pokonywania kilometrów. Spacery uczą. Najlepiej codzienne – nawet krótkie, te parę kilometrów, z plecakiem albo bez, z kijkami jak ja, albo na goło. Byle regularnie.

przygotowanie kondycyjne do camino

Dlaczego spacery, a nie rower albo basen?

Ktoś zapyta: przecież bieganie, rower czy pływanie też poprawiają formę.

Poprawiają, jasne. Ale podczas zwykłego chodzenia symulujecie dokładnie to, co będziecie robić na szlaku. Tak samo pracują kolana, tak samo stopy, kostki i biodra. Tak samo dają o sobie znać ramiona i ręce.

Jak tego układu ruchu nie rozruszacie wcześniej, to on się o tym dowie dopiero pod Santiago – i nie będzie zachwycony.

Mam ogromne szczęście, bo mieszkam w Sobótce na Dolnym Śląsku, na przedgórzu sudeckim.

Wychodzę za furtkę i już jestem w lesie. Ale znam mnóstwo osób, które mieszkają w bloku w centrum Warszawy, Wrocławia czy Poznania i radzą sobie na Camino znakomicie. Sekret?

Każdego dnia robią swoje 4, 5, 6 kilometrów. Nie od święta, nie w weekend – codziennie, kiedy Camino się zbliża. Czterdzieści minut, pięćdziesiąt, godzinka idealnie. Tyle wystarczy. Ja sam, jak jestem w Polsce, na kanapie nie siadam – staram się wyjść na spacer każdego dnia (ostatnio miałem przerwę, bo chorowałem, ale to wyjątek, nie reguła).

przygotowanie kondycyjne do camino

Jak to ustawić, żeby w ogóle wyjść za drzwi

Bo umówmy się – najtrudniejszy krok to nie ten dwudziesty kilometr. Najtrudniejszy krok to ten za próg. Później spacer robi się łatwy sam z siebie. Dlatego trzeba sobie to wyjście maksymalnie uprościć.

U mnie działa to tak: buty do chodzenia – te same, w których jadę na Camino, żeby je przy okazji rozchodzić – czekają zawsze w tym samym miejscu. Koszulka, spodenki czy leginsy leżą na osobnej półce, gotowe. Kijki stoją tam, gdzie zawsze.

Nie muszę nad niczym myśleć: zakładam i pięć minut później jestem na szlaku z włączonym zegarkiem. Jeśli dopiero szykujecie się na swoje pierwsze Camino, to jest złota zasada – im mniej decyzji przed wyjściem, tym większa szansa, że faktycznie wyjdziecie. Przy okazji dobrze rozchodzone buty to połowa sukcesu, o czym więcej piszę przy pakowaniu plecaka.

Druga sprawa to trasa. Miejcie ją w głowie, żeby się nie zastanawiać, którędy iść. Kółeczko wokół osiedla to tylko kilometr, a wy chcecie zrobić pięć. Wybierzcie jedną, konkretną pętlę i chodźcie ją codziennie. Ja mam swoje trasy rozpisane w głowie: 5, 8, 15, 20, 22, nawet 26,5 kilometra. Wiem, ile mam czasu, i wiem, którą wybieram.

Mam trzy godziny? To wchodzi dwudziestka, bo chodzę szybko i schodzi mi w jakieś trzy godziny i dziesięć minut. Zero zastanawiania.

przygotowanie kondycyjne do camino

Systematyczność, pagórki i najczęstsza wymówka świata

Najważniejsza jest systematyczność. U mnie zadziałała jedna rzecz – ustaliłem godzinę, o której wychodzę. To się w ciągu roku przesuwa, bo słońce raz zachodzi wcześniej, raz później, ale zasada zostaje. Latem wychodzę po południu, przed drugim posiłkiem: wypijam kawę i idę.

Ustawcie sobie taką jedną godzinę, wpiszcie w kalendarz, nastawcie budzik. Bez tego cały dzień leci na „pójdę później, później, później” – i nagle robi się ciemno, a wy nigdzie nie poszliście.

Jeżeli okolica pozwala chodzić trochę w górę i trochę w dół – róbcie to. Nie trzymajcie się cały czas płaskiej ścieżki rowerowej. Wybierzcie trasę z jakimś pagórkiem albo kilkoma, bo na Camino te podejścia i zejścia przyjdą. Jak na Camino Primitivo trafi się strome zejście i jeszcze bardziej strome podejście, to wy je przejdziecie spokojnie.

A ci, co wstali prosto z kanapy, będą się męczyć. I wtedy wasze popołudnie w albergue jest po prostu przyjemniejsze – mniej zmęczenia, żadnego jęczenia o masaż i plaster na pęcherz.

Jeszcze jedno: chodźcie swoim naturalnym tempem. Nie za szybko, nie oszczędzając się. Ja pędzę jak wariat, bo taki mam rytm, ale wy trenujcie w swoim – jeśli lubicie iść wolno, rozglądać się i robić zdjęcia, to tak samo róbcie przed wyjazdem. No i klasyk, wymówka wszech czasów: „nie mam czasu, po pracy jestem zmęczona”.

Gwarantuję ci – na Camino po dwudziestu pięciu kilometrach będziesz zmęczona jeszcze bardziej. Jeśli myślisz, że to będzie czas na odpoczynek i wyczyszczenie głowy, to spokojnie, będzie. Ale (śmiech) najpierw trzeba się do niego przygotować.

FAQ

Ile czasu przed Camino zacząć trening? Im wcześniej, tym lepiej, ale nawet dwa tygodnie codziennego chodzenia robią różnicę. Miesiąc czy dwa to komfort, dwa tygodnie to absolutne minimum, żeby ciało załapało rytm.

Ile kilometrów dziennie wystarczy? Spokojnie 4-6 km, czyli jakieś czterdzieści minut do godziny. Nie chodzi o 20 czy 50 km dziennie, tylko o regularność. Krótko, ale codziennie.

Czy siłownia, joga albo rower zastąpią chodzenie? Nie. To wartościowe rzeczy, ale nie uczą ciała tego, co robi wędrówka. Tylko chodzenie dokładnie odwzorowuje pracę kolan, stóp, bioder i ramion na szlaku.

Trenować z plecakiem czy bez? Można tak i tak. Jeśli włożycie ten plecak, z którym jedziecie, tym lepiej – przyzwyczaicie barki do obciążenia. Ale sam regularny spacer bez plecaka to już ogromny plus.

Czy trzeba chodzić szybko? Nie. Chodźcie takim tempem, jakie jest wasze naturalne. Ja pędzę, ale to mój rytm. Trenujcie w tym, w którym realnie pójdziecie na Camino.

Tyle w temacie. Nic odkrywczego, żadnej magicznej metody – po prostu buty przy drzwiach, jedna trasa, stała godzina i noga za próg. Reszta zrobi się sama, a wasze ciało podziękuje wam pod Santiago. Do zobaczenia na szlaku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Social Media

Sprawdź nasze #socialmedia

A działamy tak:

PON – PIĄ: 08:00 – 16:00
SOB: 10:00 – 14:00
NIEDZ: Odpoczywamy. Ty też odpocznij.

Nie wstydź się! Daj nam znać jeśli masz pytania.

Zapisz się do newslettera!

Zachowujemy prywatność Twoich danych i udostępniamy je tylko osobom trzecim, które umożliwiają korzystanie z tej usługi. Przeczytaj naszą Politykę prywatności.