Camino Via de la plata to jedno z tych monstrualnych stworzeń, które potrafi cię zjeść, przemielić i pochłonąć na zawsze. Dokładnie tak było ze mną.
Od naszego pierwszego Camino de Santiago w 2008 (od którego MyPielgrzymi się zaczęło) marzyłem o tym szlaku. Dokładnie wiedziałem jak chcę iść: sam, w sierpniu, bez planu.
I 2 razy zrealizowałem to marzenie. W sierpniu 2024 (dlaczego tyle lat to trwało?) przeszedłem z Sevilli do Caceres (jakieś 320km) i potem w 2025 z Caceres do Astorgi. W 2025 uciekałem przed pożarami w Sanabrii, dlatego dnie ukończyłem szlaku „klasyczną drogą” przez Ourense.
„Z grupą” to określenie na wyrost. W 2026 pojechaliśmy w 11 osób (w tym ja i Roman Bielecki). Romek to ksiądz. Dominikanin. Chodzimy razem od lat i mam wrażenie, że camino z Romkiem stało się już częścią tego kim jestem, jako pielgrzym. Bardzo sobie cenię tę znajomość i nie ukrywam, że Romek ma duży wpływ na to, co robię (i jak robię). Chociaż jestem opornym uczniem.
Co roku, od kilku lat, spędzam majówkę właśnie na camino z Romanem. No i tym razem padło na Platę.
Głupi pomysł. Kompletnie nieopłacalny finansowo.. A przecież w MyPielgrzymi chodzi też o utrzymanie rodziny ;). Ale nie wszystko, co opłacalne, warto robić. I odwrotnie: czasem coś, co się nie opłaca, warto. I tak było tym razem.
W gronie 11 osób był Romek, ja i 9 pielgrzymów. Z tej 9-tki nie znałem wcześniej 3 osób. Okazało się, że wśród nas była tylko 1 osoba, która nigdy nie była na Camino de Santiago w Hiszpanii. Dorotka, o której piszę, miała natomiast bardzo konkretne oczekiwania (zmienię to słowo, gdy znajdę lepsze) i wszystko doskonale poukładane w głowie. Jest moją bohaterką tego camino. Mówię o niej w filmie.
Pozostali to znajomi z innych wyjazdów na camino i nie tylko. Dobrzy znajomi. Przyjaciele z drogi.
Ale taki był plan. Szliśmy ok. 330km z Sevilli do Caceres i nie mieliśmy w planie nawet otrzeć się o Compostelę.
To jest, jakoś wewnętrznie czuję, jakiś szerszy plan, który będę realizował na swoją „caminową starość”. Bo oczywiście- chcemy przyciągać nowych ludzi na Camino de Santiago, musimy chodzić Portugues, Ingles, Primitivo. Ale czuję się też w obowiązku, by zapewniać wyjazdy dla osób, które widziały i przeszły już więcej szlaków, niż mamy w kalendarzu.
I dlatego La Plata.
Jak się pewnie domyślacie, łatwo nie było. Bo nie chodzi o to by było łatwo. Nie chodzi też o to by było ciężko. Było tak, jak miało być. Dlatego pewnie to camino zostanie z nami już na zawsze.
Po drodze przeżywałem kilka swoich osobistych dramatów, mierzyłem się z problemami, których się nie spodziewałem i rzeczywistość próbowała mnie ściągnąć na ziemię, jak głaz przywiązany do nogi. Ale finalnie doszliśmy do Caceres.
To była inna La Plata, niż ja pamiętam z minionych lat. Spotykaliśmy innych pielgrzymów (co nie zdarzało mi się w sierpniu), napotykaliśmy otwarte albergi, a ludzie na szlaku pozdrawiali nas, zamiast ostrzegać przed niebezpieczeństwem (w lipcu i sierpniu jest oficjalne ostrzeżenie na szlaku, by z uwagi na ekstremalne temperatury nim nie chodzić – 50 stopni Celsjusza jest tu normą).
Dzięki La Placie zakochałem się w Camino de Santiago ponownie. Wiecie, to tak, jak po latach małżeństwa człowiek nagle patrzy na żonę i widzi w niej dziewczynę z młodości. Odkrywa, że „to coś” wciąż w niej siedzi. Że gdzieś głęboko ona jest dalej tą piękną dziewczyną z sierpniowych randek w parku.
Tak było ze mną na La Placie i moją miłością do Camino de Santiago. Camino wciąż jest takie, jak kiedyś. Tylko, że zupełnie gdzieś indziej, niż na ostatnich 100km od Santiago.
I mam w planie częściej robić takie camino z ludźmi.
Jestem wdzięczny. I smutny. Bo nie często wydarzają się takie wędrówki, gdzie wszystko jest na swoim miejscu.
Nie wiem, co więcej napisać. Zobaczcie film, zdjęcia i zaglądajcie w nasz kalendarz wyjazdów zorganizowanych. To nie koniec naszej drogi, a dopiero skromny początek.
Zdjęcia w większość wykonał Filip Dzielnicki. Dziękuję!
PON – PIĄ: 08:00 – 16:00
SOB: 10:00 – 14:00
NIEDZ: Odpoczywamy. Ty też odpocznij.
Nie wstydź się! Daj nam znać jeśli masz pytania.
Zdjęcia cudo tak jak bym szła z wami jestem pod wrażeniem gratulacje dla wszystkich na pewno było trudno ale potem te wspomnienia to zostaje pozdrawiam serdecznie Krysia z Hamburga