Dlaczego warto iść na Camino de Santiago?

Dlaczego warto iść na Camino de Santiago?
Spodobał Ci się ten wpis?

Ten artykuł jet tworzony przez czytelników naszego bloga. Dodając w komentarzach powód dla którego warto ruszyć na Camino pomagasz innym przeżyć przygodę ich życia. Jeśli byłeś na Camino, pomóż nam zachęcić innych do ruszenia na szlak do Santiago.

Witaj przyszły pielgrzymie! Dzisiaj chciałbym Cię przekonać do ruszenia na szlak do Santiago. Możliwe, że nigdy wcześniej o nim nie słyszałeś, więc w przekonywaniu Ciebie pomogą mi wierni czytelnicy tego bloga i naszej strony na Facebook’u.

Pamiętaj, że w dowolnej chwili możesz przerwać czytanie lub oglądanie, ale pamiętaj, by wrócić do nas i dotrwać do końca tego artykułu. Jeśli Ci się to uda, możesz przeżyć przygodę swojego życia i stać się częścią wspaniałej społeczności osób, które uzależniły się od wędrowania w kierunku hiszpańskiej Galicji. To w jej sercu tętni życiem Santiago de Compostela- miasto w którym do grobu złożono szczątki św. Jakuba Starszego- jednego z 12 Apostołów Chrystusa.

Kim był św. Jakub możesz poczytać w Wikipedii.

Jak poznać Hiszpanię każdego dnia odwiedzając inne miejscowości? Jak poznać ludzi i miejsca znacznie dokładniej niż podczas wycieczki autokarowej (i wydać znacznie mniej)?

Jeśli pozwolisz, historię i religię zostawimy dzisiaj nieco na boku. Camino to szlak, który możesz pokonać pieszo, rowerem lub- jeśli jesteś wystarczająco odważny- konno lub na osiołku. Możesz zacząć wędrować u progu własnego domu lub w bardziej popularnym miejscu- przy granicy francusko-hiszpańskiej. Stamtąd do Santiago masz tylko 800 kilometrów.

Każdego dnia wędrując przed siebie poznasz od kilku do kilkunastu wsi, miast lub miejsc, których nigdy nie zobaczyłbyś podczas zwykłego urlopu. Korzystając z przewodników po polsku lub w innych językach masz pewność, że nic ciekawego Cię nie ominie. A jeśli chcesz, by Cię ominęło to OK. Tutaj decydujesz Ty, a nie pilot Twojej wycieczki. W każdej chwili możesz usiąść, odpocząć lub po prostu zdrzemnąć się gdziekolwiek chcesz. Jesteś pielgrzymem. Nikt nie będzie Ci miał za złe jeśli odpoczniesz w cieniu pośrodku wsi.

Piękno w czystej postaci. Na Camino jest wszędzie. Nie uciekniesz choćbyś chciał.

Myślisz, że Twoje zdjęcia z Juraty albo Egiptu sprawiły, że Twoi znajomi nie mogą z zazdrości spać po nocach? Zapomnij o tym i przygotuj się na ucztę dla oczu. Camino to jedne z najpiękniejszych krajobrazów w tej części świata. A najlepsze jest to, że jedynym turystą wchodzącym Ci w kadr będzie Twój towarzysz wędrówki. Możesz też wędrować samotnie i mieć to piękno tylko dla siebie. Kuszące, prawda?

Trudno uchwycić wrażenia i uczucia na filmie lub zdjęciu, ale jeśli po obejrzeniu będzie Ci mało, zawsze możesz skorzystać z Youtube i zafundować sobie wieczór na Camino de Santiago bez wychodzenia z domu.

Śmiało, zrób to teraz jeśli masz ochotę. Chcemy zaszczepić w Tobie ziarenko Camino.

Film, który widzisz obok to tylko jeden z setek (jeśli nie tysięcy) filmów nagranych przez pielgrzymów idących Camino de Santiago. Oni najlepiej znają odpowiedź na pytanie „Dlaczego warto iść na Camino?”. Zobacz, co mają do powiedzenia…

Dlaczego warto iść na Camino de Santiago?

Co mówią Ci, którzy wrócili z Camino:

 

 

Camino de Santiago Natalia KuligWarto, ponieważ camino jest nowym spojrzeniem na siebie, początkiem czegoś nowego. Z jednej strony lekcją życia, a z drugiej – drogą do poznania siebie. Jest momentem w życiu, kiedy człowiek udowadnia sobie, że jest w stanie zrobić więcej niż mu się wydaje.

Jest czasem, w którym można spojrzeć na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy. Jest wyzwaniem, marzeniem, i wspaniałym wspomnieniem. Jest pokonywaniem swoich słabości i przesuwaniem barier swoich ograniczeń.

Natalia Camino MesetaCamino jest miejscem i czasem, do którego chce się uciec, gdy codzienność wydaje się przygniatająca. Jest przygodą, która na stałe pozostaje w sercu. Jest punktem widzenia, pozwalającym spojrzeć na siebie zupełnie innym spojrzeniem ? pozbawionym egoizmu. Jest tęsknotą, która niezaspokojona będzie wciąż przypominać o sobie. Jest wydarzeniem, do którego chce się wracać i wracać i wracać?

Jeśli raz wejdzie się na camino, to kroczy się już do końca życia ? w określonym kierunku. Dlatego warto! A przygód, wspomnień i wspaniałych ludzi jest tak wiele, że nie sposób tego opisać! Po prostu Buen Camino!

Natalia Kulig

Spodobał Ci się ten wpis?
468 ad
  • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

    Może zacznę i przy okazji przetestuję czy wszystko działa.

    Największą zachętą dla mnie byłaby chyba pewność, że każdego dnia mogę spędzić trochę czasu sam na sam ze sobą. Na Camino mimo wysiłku tego czasu jest naprawdę dużo. Codziennie następuje całkowity reset organizmu. Na zdjęciu moja żona, która wyjątkowo idzie przede mną.

  • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

    Absolutnie nie. Jeśli wiesz dlaczego warto iść na Camino też możesz wziąć udział w konkursie.
    Dziękuję za odpowiedź i życzę żeby udało Ci się jak najszybciej ruszyć w drogę.

  • Mirka

    Dlaczego warto iść na Camino de Santiago? Bo Camino to droga, a Santiago to cel. A droga sama w sobie jest celem, o czym najprościej można przekonać się samemu idąc pieszo, jadąc na rowerze lub konno 🙂 Tam spotkasz niepowtarzalnych ludzi, otrzesz się o niesamowitą florę i faunę, wspaniałe zabytki, nabierzesz takiej mocy, że będziesz góry przenosił, a na samym końcu zapragniesz więcej… Buen camino!

    • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

      Tak, nie można raz w życiu iść na Camino. Każdy kto dochodzi do Santiago ma ochotę na więcej 😉

  • marysia

    Jest to wielka mozliwosc pokonania swoich slabosci przezycia nowych doswiadczen pokonania wlasnych slabosci umocnienia swojje wiary okazja do zobaczenia przepieknych widokow pokonania swoich slabosci okazja do podumowania co sie zrobilo w zyciu zobaczenie jacy hiszpanie sa goscicini i otwarci dla sob znajacych hiszpanski

  • marysia

    pozatym jest to nowe doswiadczenie w zyciu ukazanie ze chowiek ktory chce potrafi dopiac zamierzonego celu i mino trudu i wysilku dotrzec na sam szczyt z usmiechem a twarzy a niekeidy z wielkim wzruszenien santiago daje takze lekcje miedzykulturowa mozna poznac wielu wspanialych pilegrzymow z calego swiata a niekiedy poznac prawdizewego przyajciela lub swoja 2 polowke

    • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

      2 połówkę? Ciekawe ile osób spotkało swojego przyszłego partnera na Camino? 😉

  • Tomasz

    Nic tak jak Camino nie uświadamia człowiekowi dokąd naprawdę idzie.

  • Artur

    Dlaczego warto isc na Camino? Ponieważ Camino to nie jest zwykła droga jest to coś więcej. Kiedy idziemy kolejne kilometry, a na nogach pojawia sie juz kolejny pęcherz, otarcie, jestesmy zmeczeni, brakuje wody,jedzenia do najblizszego sklepu jest kilka kilometrow… pojawiają się Oni.. inni pielgrzymi.. mieszkańcy. Ja miałem okazje doswiadczyć kilka- kilkadziesiat razy ich pomocy. Kiedy nie mialem co pić, pojawił sie samochod ze starszym małżeństwem, ktorzy oddali mi swoją wodę. Kiedy na noclegu nie mialem nic do jedzenia( a spałem w niamiocie na dziko poza miejscowosciami) dostałem jedzenie od napotkanych pielgrzymów. Kiedy byłem zły i zmęczony, spotykałem kogos jeszcze bardziej zmęczonego, z którym mogłem pogadać( mimo czestej bariery jezykowej, która nie byla problemem). Camino to wędrowka czesto w ciszy do wnetrza samego siebie i spotkanie z drugim człowiekiem. Na camino nie ma obcych ludzi wszyscy sie znają mimo ze widza sie pierwszy raz w zyciu. Nie cichnące „buen camino” usmiechy i zmęczenie, które wszystkich łączy. Przyjaznie zawierane na szlaku z ludzmi, ktorych mijasz kazdego dnia, piękne widoki,usmiechy i życzliwość mieszkanców to wszystko tworzy niepowtarzalny klimat tej pielgrzymki. Niestety jak by sie czlowiek nie starał nie da sie oddać w słowach tego czym jest Camino de Santiago. A więc „buen camino” i do zobaczenia na szlaku.

    • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

      Super zdjęcia. Na drugim chyba drzemka w czasie siesty?
      Widzę, że mieliście ze sobą namiot. Opłacało się go zabierać ze sobą? Jak często w nim nocowaliście?

      • Artur

        Dokładnie drzemka. My jako biedni studenci ograniczalismy koszty i spalismy cały czas na dziko w namiocie, raz przy albergu(bo tylko raz zgodzil sie wlasciciel), raz spalismy na podworku u bardzo milej rodziny(uraczyli nas nawet kolacja) raz spalismy w albergu(Monte de Gozo) W Guemes również rozbilismy namiot przy albergu(nie chcac zajmować innym miejsc)

        • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

          Rozumiem, że najczęściej rozbijaliście namiot poza miastem? Czy wcześniej planowaliście mniej więcej miejsca w których będziecie nocowali czy może zupełnie to był spontan każdego dnia. My pierwszego dnia na Camino też spotkaliśmy grupę polaków, którzy praktycznie całe Camino przespali na dziko- z tą tylko różnicą, że nie mieli ze sobą namiotu. Już w 1 dzień dostali nauczkę, bo w SJPdP oberwała się chmura, także przy podejściu przez Pireneje następnego dnia mieli wszystko mokre. W każdym razie jeśli kiedyś to przeczytają to pozdrawiam. Potem spotkaliśmy się jeszcze kilka razy + w jeden z ostatnich dni na Finisterrze,

          • Artur

            Z naszej strony był to całkowity spontan, rozkladalismy się tam gdzie było równo, ewentualnie fajny widok:) raz rozłożyliśmy się w parku w mieście, bo akurat tam był kranik. My poznalismy wlasnie dwoch mlodych hiszpanow( raz spali z nami), ktorzy spali na dziko tylko w spiworach, ale na szczescie dla nich nie bylo w tym czasie jakiegos wielkiego deszczu. Z nimi tez widywalismy sie codziennie na szlaku.

          • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

            Podejrzewam, że budżet takiego Camino jest znacznie niższy niż ten, który ma większość osób. Oszczędność spora a wrażenia też pewnie zupełnie inne. Chociaż jednak noclegi w albergach to jeden z ciekawszych elementów Camino.

  • krystyna

    Nie wiem, dlaczego warto, bo jeszcze nie byłam, ale wiem, że pójdę. Camino mnie woła, spotykam go na swojej drodze, w różnych miejscach Polski. Moja droga zacznie się pod moim domem, a właściwie już zaczęła, bo mały, kilkukilometrowy fragment z Wieliczki do Krakowa już przeszłam i było to wspaniałe uczucie idealnego dopasowania. Camino i ja… to idealny duet. Byłam w Szczecinie, Lublinie, Poznaniu i nie myśląc nawet o tym znajdowałam znak muszli. Camino jeszcze przede mną, ale już nie mogę się doczekać… Na pewno nie od razu, na pewno nie cały szlak na raz, będzie kilka etapów rozdzielonych być może dłuższym okresem czasu, ale wiem na pewno, że warto. A dlaczego? powtórzę się, ale dlatego, że Camino mnie wzywa do siebie i jest w moim sercu.

    Na zdjęciu muszelka na moim szlaku 😀

    • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

      To życzę szybkiego spełnienia marzeń. To prawda, że Camino wzywa do siebie, a jeśli szłaś już polskimi szlakami to po prostu zapadł na Ciebie wyrok 🙂 Pozdrawiam.

  • Patrycja

    Dlaczego? Ponieważ Camino, to Droga prawdy – prawdy… o Tobie samym…

    • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

      Świetne zdjęcie. Pamiętasz gdzie było zrobione?

      • Patrycja

        pomiędzy Manjarin a El Acebo

        • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

          To tak jak moje zdjęcie które wrzuciłem na początku.

  • Kasia

    Czy warto?? – Tak, tak, i jeszcze raz tak. Tak niesamowitej przygody chyba już nigdy nie przeżyję, choć może gdybym się jeszcze raz wybrała na Camino:))

    W ciągu tego całego miesiąca, gdy byłam na Camino, przeniosłam się w czasie do starych miasteczek rodem z Zorro, baśniowych lasów i gajów, mglistych gór rodem z Władcy Pierścieni, spotkałam tylu niesamowitych ludzi z każdego krańca świata: od Stanów, przez Japonię, Koreę, Australię, RPA, a na Słowenii kończąc, dowiedziałam się że nie muszę znać języka obcego żeby dogadać się z drugim człowiekiem, na Camino każdy wie czego ci potrzeba.

    Idziesz i podziwiasz te wszystkie wspaniałości stworzenia i czujesz że życie jednak ma sens, krajobrazy tak zapierają dech w piersiach, że nie czuć wtedy bólu i zmęczenia tylko moc stworzenia i piękno które możesz podziwiać, bo postanowiłeś zostać pielgrzymem, ale chyba najlepszą rzeczą na Camino dla mnie było to, że mogę iść właściwie tą samą drogą co średniowieczni pątnicy, oglądać te same krajobrazy i doświadczać prawie tych samych trudów i rozterek co oni.

    • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

      Potwierdzam. Podczas naszego Camino mieliśmy bardzo podobne odczucia. Człowiek ma wrażenie, że przenosi się do zupełnie innej rzeczywistości.

      Świetne zdjęcia Kasia, dzięki!

  • Natalia Kulig

    Dlaczego warto iść na Camino?

    Bo to droga, którą przemierzamy na co dzień ? droga, która wydaje się być trudna i bez końca. A jednak na jej końcu czeka największa nagroda ? nieopisane szczęście, radość, duma, ale również i żal, że to już koniec?

    Myślę, że to zależy od tego, kto pyta. W przypadku osoby, która wybiera się po raz pierwszy tych powodów może być więcej, a odpowiedzi jest tyle, ile osób pytających. Każdy idzie ze swoich wewnętrznych pobudek. Chcesz pozwiedzać? Warto iść! Odpocząć? Warto iść! Poznać nowych ludzi? Warto iść! Uciec od problemów codzienności? Warto iść! Znaleźć Boga? Warto iść! Zasmakować ciszy? Warto iść! Doświadczyć wielokulturowości? Warto iść! Wyrobić kondycję fizyczną? Też warto iść! Trzeba sprawdzić samemu, aby przekonać się najlepiej dlaczego warto iść!

    W przypadku, kiedy wybierasz się kolejny raz ? już sam wiesz co chcesz odnaleźć i nie potrzeba tłumaczyć dlaczego warto się wybrać ponownie. Wtedy bardziej rozchodzi się o ciągłą tęsknotę, niedającą spokoju oraz o pragnienie jej zaspokojenia.

    Dlaczego warto?
    Przede wszystkim warto, ponieważ camino jest nowym spojrzeniem na siebie, początkiem czegoś nowego. Z jednej strony lekcją życia, a z drugiej – drogą do poznania siebie. Jest momentem w życiu, kiedy człowiek udowadnia sobie, że jest w stanie zrobić więcej niż mu się
    wydaje. Jest czasem, w którym można spojrzeć na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy. Jest wyzwaniem, marzeniem, i wspaniałym wspomnieniem. Jest pokonywaniem swoich słabości i przesuwaniem barier swoich ograniczeń. Camino jest miejscem i czasem, do którego chce się uciec, gdy codzienność wydaje się przygniatająca. Jest przygodą, która na stałe pozostaje w sercu. Jest punktem widzenia, pozwalającym spojrzeć na siebie zupełnie innym spojrzeniem ? pozbawionym egoizmu. Jest tęsknotą, która niezaspokojona będzie wciąż przypominać o sobie. Jest wydarzeniem, do którego chce się wracać i wracać i
    wracać?
    Jeśli raz wejdzie się na camino, to kroczy się już do końca życia ? w określonym kierunku. Dlatego warto!
    A przygód, wspomnień i wspaniałych ludzi jest tak wiele, że nie sposób tego opisać! Po prostu Buen Camino!

    • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

      Natalia, Twoje zdjęcia są po prostu świetne. Dzięki za ciekawy wpis.

      Widzę, że szliście z księdzem (a może to tylko przypadkowo spotkana osoba?). Łatwiej mieć kogoś takiego obok podczas wędrówki?

      I zastanawia mnie to zdjęcie z krzyżem, bo to nie Cruz de Ferro, a wygląda bardzo podobnie. Możesz napisać gdzie to jest?

      A co do słoneczników, to w albergue w Granon (tym w wieży kościoła- choć teraz z tego co pamiętam jest przeniesione gdzieś indziej) trafiliśmy na urodziny jednej z wolontariuszek. Inni hospitaleros ułożyli jej życzenia ze słoneczników. Więcej tutaj: http://mypielgrzymi.com/2008/08/29/dzien-891011-granon-san-juan-de-ortega-rabe/

      Pozdrowienia.

      • Natalia Kulig

        Tak, myślę, że łatwiej. Choć to zależy z jakich powodów udajesz się na
        camino. Ja udałam się z pobudek religijnych, więc fakt że mogę
        uczestniczyć każdego dnia w Mszy Świętej, gdzie na szlaku było o to
        trudno, był bardzo krzepiący 🙂 Na camino staliśmy się hmmm
        rozpoznawalni, ponieważ nie tylko my mieliśmy potrzebę odprawiania Mszy.
        Po kilku dniach wędrówki, pielgrzymi sami zaczepiali nas na szlaku
        pytając gdzie zamierzamy się zatrzymać na nocleg i czy dzisiaj też mamy w
        planach Eucharystię. Kapitalne doświadczenie i świetne świadectwo
        wiary, kiedy ze względu na możliwość uczestnictwa w Mszy Świętej
        pielgrzymi zmieniali swoje pierwotne plany i zamiary.

        Zdjęcie z krzyżem było zrobione za Burgos na odcinku między Hornillos del camino, a Hontanas.
        Słoneczniki były nieodłącznymi towarzyszami naszego camino na terenie Kastylii 🙂

        • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

          Super. Ja do tej pory wspominam spowiedź na parkingu pod albergue w Leon, gdy przypadkiem trafiliśmy na polską grupę z księdzem. Gdy wskakiwał wieczorem pod śpiwór zagoniłem go do roboty i spowiadał nas na krzesełku na zewnątrz pośród krzątających się ludzi.

  • http://mypielgrzymi.com/ Kuba Pigóra

    Hahaha. Oprócz pasztetu są przecież jeszcze parówki i turystyczna z Biedronki. Z resztą nawet osoby, które śpią w albergach też w 90% żywią się same, kupując w marketach i sklepach po drodze. Ja nie widzę w tym nic niewłaściwego. Przecież to nie egzotyczne wakacje tylko piesza wędrówka. Jeśli ktoś wędruje po Sudetach to przecież nie wchodzi raczej na obiad do Gołębiewskiego w Karpaczu, ale korzysta ze schronisk (i pierogów po 7 złotych) albo żywi się sam. Podoba mi się ten pomysł z namiotem, ale bardzo zastanawia mnie też opcja bez namiotu- oczywiście latem. Wiem, że sporo osób z niej korzysta. Zawsze w razie niepogody można przecież przeboleć te kilka Euro (a następnego dnia za to np. jeść zamiast pasztetu kanapkę studencką, czyli chleb posmarowany nożem).

    Ja jestem zawsze za stwierdzeniem, że pielgrzymka (nawet jeśli nie jest pielgrzymką w sensie stricte religijnym, a np. duchowym) powinna być pełna wyrzeczeń. To wakacje- zgadza się, ale gdybyśmy chcieli wygody i odpoczynku, to przecież wybralibyśmy raczej plaże na południu Hiszpanii a nie deszczową północ:). Dzięki za ciekawe wiadomości.

  • Monika Chudzyńska

    Chociaż osobiście jeszcze nie byłam w Santiago i nigdy nie szłam drogą świętego Jakuba, to bardzo chciałabym tam dotrzeć i przeżyć tą przygodę. Jest to jedno z moich marzeń, na które czekam i przygotowuję się już od jakiegoś czasu. Znam osoby z mojego środowiska, które przemierzyły tą drogę. Nie sam cel jest ważny ale droga, a przecież drogę wytycza się idąc. Na szlaku wielokrotnie można zaznać różnych przeżyć także i tych trudnych, które nas umacniają, bo przecież „moc w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 1). Można zejść ze szlaku, ale trzeba się zgubić, żeby się odnaleźć. Nie tylko dosłownie, ale i metaforycznie… tak duchowo. Każdy kto kocha przyrodę, chce wsłuchać się w jej naturę, a poprzez wzrok – piękne widoki, słuch – szum morza, węch – zapach drzew… może dotknąć samego Boga. Poprzez ciszę i samotność pielgrzyma, która może doskwierać na drodze, wsłuchuje się również w samego siebie. Myślę, że to czas wielkich przemian, przygody życia, która uzależnia i która co jakiś czas przyciąga z powrotem.

  • Gocha Żytyńska

    Warto iść! Warto, by znaleźć swoja drogę, mieć czas na przemyślenie tego co robimy w życiu, nie spieszyć się i cieszyć każdą chwilą na szlaku… Warto, żeby zobaczyć to niesamowite miejsce odwiedzane przez rzesze pielgrzymów przez wieki, poczuć zapach kadzidła – a potem tęsknić i marzyć o tym, że się tam znowu wybierzemy 🙂 Buen Camino !

  • Anna Zając

    ..iść – żeby się znaleźć, żeby się zmierzyć z własną niemocą, by przyjąć to co przychodzi, zatopić się w ciszy, zobaczyć więcej!

    Póki co – moje marzenie. A może przyszła jesień przyniesie radość szlaku na Santiago.. 🙂

  • Grażyna Zaremba-Szuba

    Idę Camino. Teraz. Jutro będę w Leon. Spotykam ludzi…rozmawiam, idę, cierpię…idę..przeszłam do dzisiaj około 600km. Droga przez mękę. Moja własna droga. Ona mnie oczyści.

  • Natalia

    bo życie to nieustanna droga 🙂 Droga do Boga . Droga do odkrywania siebie samego . Droga ciągłego zgłębiania Drugiego Człowieka. Droga wzlotów i upadków . droga w kierunku marzeń. droga gdzie uczymy sie żyć do ostatnich chwil.

    dlaczego warto wybrać sie na Camino ? by wartośc drogi odkryć, przeżyć, poczuć i wrócić by zapragnąć pójść dalej, znów, na nowo …

  • Fb Jacek Antoni Konieczny

    By zdążyć, ze Świętym Jakubem, dojść do Końca Ziemi… przed Końcem Świata…

  • Magdalena Drozd

    hmmm…dlaczego warto iść na Camino de Santiago? Odpowiedzi jest tyle, co pielgrzymów. Chciałabym się podzielić swoją historią, może zachęci ona kogoś do podjęcia trudu drogi 😉

    25 lipca przypada Dzień Świętego Jakuba. To właśnie tego dnia do katedry w Santiago de Compostela w północno-wschodniej Hiszpanii przybywa największa liczba pielgrzymów.

    Jednak tego dnia my nadal jesteśmy w Polsce, pakujemy plecaki i po raz kolejny sprawdzamy czy wszystkie niezbędne w pielgrzymowaniu rzeczy są już w środku. Na szlak wyjdziemy 29 lipca, a w Santiago będziemy 9 sierpnia.

    Pakując się na caminio trzeba pamiętać o jednej kluczowej zasadzie: cokolwiek chcesz zabrać, później sam będziesz to dźwigał na plecach! Trzy koszulki z krótkim rękawem, dwie pary spodenek, coś z długim rękawem, trzy pary majtek, tyle samo skarpetek plus to, co na sobie. Więcej ciuchów nie potrzeba, a jak wiadomo wspólne pranie na noclegach zawsze zbliża.

    Naszą drogę do grobu św. Jakuba postanowiłyśmy rozpocząć w Portugali, a dokładnie w Porto. Stąd do Santiago de Compostela jest ok. 230 km. Jest nas pięć: moja mama Teresa, jej koleżanka Ela, moje dwie koleżanki Kasia i Marta, no i ja. Pięć różnych osób, różne możliwości fizyczne i jeden cel. Trasę planujemy przejść w dwa tygodnie. Połowa drogi znajduje się w Portugalii, a druga połowa w Hiszpanii.

    Do Porto lecimy samolotem z poznańskiej Ławicy. Pierwszą rzeczą, którą trzeba załatwić przed wyruszeniem w trasę jest zakup paszportu
    pielgrzyma, tzw. Credencial, w którym będziemy zbierać pieczątki w celu udokumentowania przejścia trasy, taki paszport można kupić za 0,50 euro w katedrze. W Porto zostajemy na dwa dni, chcemy w tym czasie zwiedzić miasto, wykapać się w oceanie i pojechać do Fatimy.

    Nasz powszedni dzień na camino wygląda następująco: pobudka jeszcze przed świtem, ciche pakowanie plecaka tak, aby nie pobudzić śpiących współpielgrzymów, czołówka na głowę i w drogę. Po ok. 2 godzinach maszerowania robimy sobie przerwę na śniadanie. Często przygotowujemy sobie wcześniej kanapki, jednak czasami zatrzymujemy się w przydrożnych restauracjach lub barach na regionalne smakołyki. Po posiłku ruszamy dalej w drogę. Dziennie robimy po około 20 km. Czasami jest miło, lekko i przyjemnie, a czasami bardzo ciężko, upał doskwiera, a plecaki wcale nie stają się lżejsze. Na noclegach w schroniskach, tzw. Albergue, jesteśmy wczesnym popołudniem, gdzieś koło 14, mamy więc czas na kąpiel, pranie przepoconych ciuchów, zrobienie zakupów i zwiedzanie. W Portugalii często trafiamy na lokalne święta. Już pierwszego wieczoru w Sao Pedro de
    Rates bawimy się wraz z mieszkańcami miasteczka podczas Medieval Fest. Wszyscy są przebrani w średniowieczne stroje, grają i śpiewają. Nasze schronisko ma rozstawiony własny stół, a każdy z pielgrzymów przynosi coś od siebie: słodycze, jakiś owoc czy wino. Wszyscy bawią się razem, rozmawiają, opowiadają o swoich przygodach na trasie i nawet bariera językowa nie jest tutaj problemem.

    Pogoda na camino dopisuje. W Portugalii nie opuszczają nas upały, jest bardzo gorąco. Postanawiamy wcześniej wychodzić na szlak, aby unikną palącego słońca w południe. Dopiero w Hiszpanii trafiamy na jeden deszczowy dzień. Jest jeszcze ciemno, wychodzimy na szlak. Marta, moja przyjaciółka, nie czuje się najlepiej, więc zostaję z nią w tyle, reszta idzie szybkim krokiem do schroniska. W trakcie ulewy, w pierwszej mijanej tego dnia miejscowości gubimy z Martą strzałki i w rezultacie zbaczamy ze szlaku. Wychodzimy na drogę krajową i próbujemy złapać ?stopa?.
    Jednak w Hiszpanii nie jest to takie proste, a do tego jesteśmy przemoknięte do suchej nitki. Nie pozostaje nic innego jak tylko iść dalej, według znaków do miejscowości z noclegiem zostało jeszcze tylko 10 km. Po dojściu na miejsce deszcz ustaje, pozostaje jeszcze tylko problem ze znalezieniem schroniska. Jednak miejscowi ludzie są bardzo pomocni, wystarczy powiedzieć ?albergue?, a już sami doprowadzają nas do celu.

    Droga jest wysiłkiem. Nie raz dopada nas zmęczenie, zniechęcenie, na nogach pojawiają się bąble, jakieś uczulenia, jest niemiłosiernie gorąco lub okropnie leje. Czasem pojawia się nawet i myśl: ?po co mi to wszystko, są przecież przyjemniejsze formy spędzenia wolnego czasu?. Jednak wystarczy spojrzenie na drugiego człowieka, krótka rozmowa i już wiesz, że nie tylko ty się męczysz, że inni gorzej znoszą drogę, ale łączy nas
    jeden cel, a kres drogi jest bliski i wraz z widokiem katedry pojawi się na ustach szeroki uśmiech: ?znowu mi się udało!?.

    W trakcie drogi poznajemy mnóstwo niesamowitych ludzi i ich historie. Zosię z Lublina, która jest wolontariuszem i przez cały lipiec opiekuje się albergue w Rates, Trudy – Amerykankę mieszkającą w Grecji, Johna z Australii, z którym świętujemy jego urodziny podczas Medieval Fest,
    trzy panie z Krakowa, które wyszły 2 maja z domu i przez całą Europę szły pieszo do Santiago de Compostela, a potem dalej do Fatimy, panią Dorotę, która idzie z grupą przyjaciół z Niemiec i na każdym noclegu pyta nas co tym razem robimy dobrego do jedzenia.

    Po dwóch tygodniach wędrówki docieramy w końcu do celu ? katedry św. Jakuba. Jeszcze tylko kilka kroków, kilka schodków i już jesteśmy na placu Obradoiro przed katedrą. To tutaj, u kresu drogi, pielgrzymi rzucają się sobie w ramiona, gratulują pokonanej trasy, robią pamiątkowe zdjęcia, by wreszcie wejść do środka, uściskać figurę Apostoła, a następnie zejść do krypty IX wiecznego kościoła, gdzie przechowywane są szczątki świętego i jego dwóch uczniów św. Teodora i św. Anastazego. Po wizycie u św. Jakuba udajemy się do biura pielgrzymkowego, gdzie oficjalnie kończymy naszą pielgrzymkę, zostajemy wpisani do ksiąg i otrzymujemy dyplom potwierdzający przejście trasy.

    Jednak Santiago to nie koniec naszej wędrówki. Chcemy iść dalej, na koniec świata. Oddalona o ok. 80 km od Santiago de Compostela Fisterra była w średniowieczu uznawana przez Europejczyków za koniec świata, dalej był już tylko ocean. Współcześnie pielgrzymujący do grobu św. Jakuba przedłużają sobie wędrówkę i poświęcają te 4 dni drogi na wyciszenie i pożegnanie ze szlakiem. My jednak na kraniec świata udajemy się autobusem. Fisterra robi ogromne wrażenie. Skały i ocean po horyzont. Będąc tutaj naprawdę ma się wrażenie, że dalej nie ma już nic, że jesteś na samym końcu.

    To, co nas najbardziej urzekło w Portugalii to spokój i wielka otwartość mieszkańców. Na każdym kroku ludzie uśmiechają się, wskazują drogę i pozdrawiają: ?Bom dia!?, ?Bom caminho?. Przechodząc przez malownicze portugalskie wioski ma się wrażenie, że czas się zatrzymał. Mijamy kobiety piorące na kamiennych tarach, średniowieczne krzyże stojące na rozdrożach i ryneczkach, kamienne spichlerze. Aż chce się zostać tutaj na zawsze.

    W Hiszpanii natomiast zaskoczył nas fakt, że do grobu św. Jakuba pielgrzymują całe rodziny. Rodzice z dziećmi, rodzeństwa, narzeczeni, widać nawet pielgrzymujące zwierzęta. Dla Hiszpanów przejście trasy camino jest swoistym symbolem wejścia w dorosłość, a dyplom potwierdzający odbytą pielgrzymkę jest uznawany również przez przyszłych pracodawców.

    Wybierając się na camino każdy z nas oczekiwał czegoś innego, miał inne wyobrażenie o drodze. Dla jednych miało to być sprawdzenie się w trudnych warunkach, poznanie nowych ludzi, nowej kultury, a dla innych pogłębienie wiary lub odnalezienie własnej drogi życiowej. Jednak na trasie jest czas na wszystko ? podziwianie widoków, rozmowę ze współtowarzyszami, a także chwile wyciszenia i rozmyślania nad tym co będzie po pielgrzymce, gdy już wrócimy do domu.

    Camino to nie tylko droga do grobu św. Jakuba. To przede wszystkim spotkani na szlaku ludzie, pielgrzymi, opiekunowie schronisk, mieszkańcy mijanych miast i wiosek. Ich kultura i historie, które pozostają w pamięci na długo. To także otaczająca nas z każdej strony przyroda, tak różna od tej spotykanej w Polsce.

    Camino jest jak narkotyk, wciąga. Pójdziesz raz i wiesz, że któregoś dnia powrócisz na szlak. Może znowu jako pielgrzym, a może tym razem jako wolontariusz w schronisku?

  • Julian

    Na Camino warto iść z wielu powodów i każdy kto wybiera się w podróż na pewno jakiś ma, ale najlepsze jest to, że gdy już dojdzie się do Santiago, przejdzie kolejne odcinki, pozna nowych ludzi może się okazać, że powód naszej drogi był zupełnie inny. Wiele osób wędrujących ma wielkie oczekiwania co do przeżyć na drodze i zmian jakie w nich zajdą. Gdy ukończyłem swoje Camino, nie zmieniło się nic, ale od tamtej pory już zawsze chciałem wrócić na szlak.

  • Berenika

    Witam,

    na Camino WARTO IŚĆ jeśli:

    czujesz wewnętrzne przynaglenie wyruszenia w tą niezwykłą DROGĘ, po prostu CHCESZ IŚĆ,

    jesteś otwarty – gotowy bez wybrzydzania przyjąć to, co ta DROGA ci zaoferuje….

    a JEŚLI WYRUSZYSZ to NA PEWNO:

    będziesz iść krok po kroku i dojdziesz,
    nie będziesz żałować,

    spotkasz wspaniałych ludzi,

    z całą pewnością ta DROGA Cię zadziwi i

    wrócisz odmieniony, szczęśliwy, naładowany pozytywną energią:)

    Dlatego WARTO, hej!!!

    Przed dwoma dniami wróciłam z Caminho Portugalskiego, byłyśmy tam we dwie z moją Mamą. W zasadzie niewiele planowałyśmy i wyruszyłyśmy dość spontanicznie. Ot, pojawiła się korzystna oferta taniego przelotu do Porto, kupiłyśmy pośpiesznie dwa lekkie niedrogie plecaki i na prędce skompletowałyśmy ekwipunek – wszystko, co nam się wydawało, że może się przydać, a jednocześnie tak, żeby nie przekroczyć 10 kg a najlepiej żeby było nie więcej niż 7-8… tam szłyśmy niepospiesznie, smakowałyśmy tą Drogę i każdego dnia spotykały nas dobre okoliczności łagodzące trudy związane z upałem, dźwiganiem plecaka i wspinania się na kolejne górki i pagórki. Spotkałyśmy bardzo wielu życzliwych ludzi, co wzmocniło w nas wiarę w to, że na świecie nie jest tak źle jak to Polacy potrafią narzekać i przedstawić w ciemnych barwach, że ludzie jedni drugim potrafią pomagać, nawet Niemcy Polakom nie byli tam wilkiem i częstowali się nawzajem dobrym słowem, winogronami i uśmiechem:) Wróciłyśmy zmęczone i szczęśliwe, dlatego uważam, że na CAMINO WARTO IŚĆ, trzeba tylko CHCIEĆ, bo pieniądze nie są zbyt wielkim problemem. Na Caminho Portugalskim można wydać tyle samo pieniędzy, co w tym samym czasie na wakacjach w Polskich górach czy nad morzem…

  • Karolina

    Dlaczego warto iść na Camino??? Szczerze mówiąc to bardzo długo zadawałam sobie te pytanie. I już wiem. Chcę na tej pielgrzymce poznć sama siebie. Chcę zrozumieć wiele przykrych rzeczy, które spotkały mnie w ostatnim czasie. Sama doskonale zdaję sobie sprawe jak ciężko w tej monotonni życia i dnia codziennego zatrzymać sie i spytać sie siebie samego. Co ja tu robie, jaki jest sens mego życia? Wiem, ze po tej wędrówce poznam siebie. Czytałam wiele artykułów i cieszy mnie fakt, ze własnie wielu ludzi zwracało uwagę jak podczas tej pielgrzymki zmieniło się ich życie. Byłam juz 10 razy na pielgrzymkach do Częstochowy ale wiem, ze klimat Camino bedzie zdecydowanie inny. Będe mogła sam na sam w przyrodzie pieknie poznawać i przylgnąć do Chrystusa…

  • Danuta Pokrop

    O camino usłyszałam kilka lat temu w kolejnej pielgrzymce do Częstochowy.W ubiegłym roku po dlugich przygotowaniach wyruszyłam na moje pierwsze camino Primitivo. Pierwszego dnia myślałlam już że nie dam rady co ja tu robię? Poranki na camino są cudne dają moc i olbrzymią radość. Od drugiego etapu szłam z trzema hiszpanami Luisem Dawidem i Antonim. Ten czas ta droga minęła błyskawicznie .Rankiem śpiewałam im Bogurodzicę potem różaniec i było między nami wspaniałe porozumienie. Msza w Santiago ostatni wspólny posiłek i żal że już koniec drogi.Dlatego wWarto wyruszyć na camino by zostawić cały swój bagaż ważnych trudnych spraw by oderwać się od codzienności. Ja zrobiłam to po raz drugi w tym roku tym razem Camino Norte z Irun do Santiago a na deser Muxiia -Finisterra.Wspaniałe krajobrazy ocean igóry wielu spotkanych ludzi ,mnóstwo uśmiechów i rozmów .Ma się wrażenie że na tej drodze było się zawsze że jest ona nam bardzo dobrze znana.Camino to też wielki trud i ogromny wysiłek ale jest to droga zwykłych ludzi którą Ty możesz przejść.Jestem przekonana że ten czas ta droga jest poświęcona i darowana.Takiej wolności szczęścia i zajrzenia do zakamarków swojej duszy nie doświadczysz nigdzie.Jest tylko jedno zagrożenie camino może nie być dla ciebie jednorazową przygodą.W przyszłym roku Camino Vija de Plata jak Bóg pozwoli a dlaczego? Bo ja kocham być w drodze a może to jest droga do nieba

  • Ewelina

    Aby poznac siebie, swoja sile i swoje slabosci. No i zblizyc sie doBoga.

  • Aleksandra Sędor

    Jeżeli lubisz podekscytowanie przed każdą podróżą i czujesz radość ale jednocześnie smutek po jej zakończeniu – idź na camino.
    Będzie upał lub będziesz szedł przez deszcz, będziesz miał mokre wszystko lub będziesz marzył o odrobinie cienia dla ochłody.
    Zobaczysz jak wspaniale smakuje woda z fontanny. Będziesz wdzięczny za miejsce w wieloosobowej sali, a prysznic będzie dla ciała zbawieniem.
    Problemem twoim w drodze będzie tylko to, czy skarpetki wyprane dzień wcześniej zdążą wyschnąć.
    Zobaczysz jak wspaniale smakuje pomarańcza lub kawałek suchej bagietki z dnia poprzedniego.
    Poczujesz radość spotykając osoby z wczorajszego schroniska – i będziesz miał wrażenie, że znasz ich całe wieki.
    Dzień przed Santiago będziesz chciał biec żeby być już, zaraz tam.
    A gdy uściskasz Św. Jakuba poczujesz radość, że jesteś, ale i smutek z powodu końca twojej wędrówki.
    I będziesz chciał po raz kolejny ruszyć na szlak.

  • Damian

    Dlaczego warto iść na Camino? Turystyka? Przygoda? Nowe miejsce? Poszukiwanie?
    Odnajdowanie? Tyle ile osób na Camino de Santiago tyle różnych odpowiedzi na te
    pytanie. Ale dlaczego warto iść? Dlaczego poświęcić czas? I dlaczego właśnie
    tak daleko od domu? To nie ma sensu. Mam rodzinę, pracę i te kilka dni urlopu i dlaczego miałbym
    poświęcić czas na coś tak absurdalnego? Męczyć się przez kilka tygodni,
    oglądając pola lasy wzgórza i jakąś tam katedrę. Przecież lepiej pojechać nad
    Polskie morze (Mielno wydaje się być lepszą ofertą)i odpoczywać, wylegiwać się
    godzinami popijając chłodne piwko. A jeśli aktywniej? Czy nie lepiej spędzić
    czasu w Zakopanem? Piękne dzikie widoki a wieczorem… Pełno atrakcji 😀 I to
    wszystko bliżej domu – można zaoszczędzić. A więc dlaczego warto przejechać pół
    Europy by rozpocząć trud wędrówki, by zobaczyć jakiś kościół?

    Jednak w pewnych momentach życia doświadczamy wielu trudności i problemów.

    Zamiast wychodzić z tego stanu wręcz przeciwnie zatracamy się w nich. Mogą one
    wynikać z bólu po stracie bliskiej osoby, po strasznym wypadku samochodowym w

    którym zginął nasz przyjaciel. A może to Ty jesteś matką, która od wielu lat cierpi
    ze straty swojego ukochanego dziecka. Przeszłaś wiele godzin terapii, ale jest
    już ona raczej rytuałem życia codziennego niż ulgą. A może zagubiłeś(aś) się w
    życiu, czynisz wiele złych rzeczy z których nie potrafisz się uwolnić. A może
    jesteś ojcem rodziny, który poprzez gorliwość zapewniania bytu rodzinie nie
    dostrzega ich członków aż w końcu nie okazujesz im należytej miłości. Może masz
    trudną sytuację finansową? Grozi Ci utrata domu, a rodzina? Już dawno o Tobie
    zapomniała. A czy to Ty nie jesteś tą młodą kobietą czy mężczyzną, która
    przechodzi w dorosłość nie mając celów na przyszłość? A co gorsza dopadła Cię
    rutyna codzienności, która tak bardzo wyniszcza Twoją codzienność i zabija
    radość z życia. A może po prostu nie wiesz co ze sobą zrobić? Nie wiesz i
    zastanawiasz się kim jesteś i jakie jest Twoje zadanie na tym świecie? Pytania…..
    Bez odpowiedzi….. Nie odnajdujące odpowiedzi i ukojenia… Nikt nie potrafi
    pomóc …. A może już nikt nie próbuje….

    Czy w takiej chwili Mielno czy Zakopane będzie dobrym miejscem? Miejsce które na
    pewno zagłuszy nasze pytania, ale ich nie rozwiąże. Człowiek będąc niespokojny zaczyna

    nie dostrzegać radości. I to właśnie wtedy, kiedy niespokojne jest Twoje serce zaczynasz
    pielgrzymować, bo nie potrafisz zbudować domu w którym zatrzymasz się na
    zawsze. Pielgrzymować przez dłuższy czas z dala od gwaru i życia codziennego od
    osób bliskich czy wspomnianych rytuałów życia codziennego. Warto poczuć
    samotność. Samotność choć oczywiście nie jest celem, jest niezbędnym środkiem skupienia.
    W tłumie nie osiąga się takiego skupienia w byciu ze sobą. To właśnie ono pozwala nam wejść
    we własne serce i stanąć twarzą w twarz z naszymi największymi lękami. Camino
    daje nam możliwości odejścia od świata. Zagubienia się po to, aby się odnaleźć.
    Ale dlaczego Camino? Bo Camino łączy takich ludzi jak Ty! Ludzi utrudzonych,
    znudzonych, pokrzywdzonych. Tych którzy Cię zrozumieją i będą Ci życzliwi, bo
    ruszając w wędrówkę stajesz się członkiem tej wielkiej rodziny Camino, która
    szuka ukojenia w kroczeniu do swojego przewodnika – św. Jakuba. Camino jest to
    droga na której przez kilkaset lat nieustannie są odciskane ślady stóp ludzkich
    cierpień. Ślady, które już na zawsze pozostały na tej drodze. Camino daje nam,
    oprócz swoich wiernych synów, możliwość dostrzeżenia tego co nie dostrzegalne w
    codzienności. To Camino daje nam łąki i doliny, głuche kamienie i poruszane
    dotykiem wiatru drzewa. Daje lazurowe niebo, dzikie jeziora, wyniosłe góry i
    rozciągające się równiny. Daje nam to wszystko, abyśmy mogli je wypełnić swoim
    sercem. Abyśmy mogli dostrzec ich piękno, które było dotąd przed nami tak
    bardzo zakryte. To właśnie odkrycie radości z otaczającego stworzenia na Camino
    pozwala zasłonić bezowocność świata i bezsens znudzenia.

    To wszystko czeka już teraz na Ciebie nie oczekując nic w zamian. Tylko musisz
    zdecydować i zrobić krok. Swoją życiową drogę wytyczasz tylko idąc a nie stojąc
    w miejscu. Swoją wędrówkę możesz zacząć w każdym czasie i z każdego miejsca.
    Wystarczy zrobić pierwszy krok. Krok choćby był mały zawsze przybliża nas do celu.
    Idź do celu krok za krokiem może wolno lecz na pewno dojdziesz szybciej niż Ci którzy

    biegną bezmyślnie. Pamiętaj, czy jesteś tego świadomy czy też nie. Pielgrzymujesz
    każdego dnia. Czy tego chcesz czy nie. Pielgrzymujesz niezależnie od swojej
    woli. Ale tylko od Ciebie będzie zależeć, czy będzie to tułaczka bez celu,
    ciągła ucieczka przed trudnościami przeszłości, czy będzie to świadome
    kroczenie do celu, które będzie prowadzić Cię i pozwalać Ci pokonać wszelkie
    trudy i przeciwności. Krocz do celu z otwartym sercem i umysłem i nie bój się,
    bo nie idziesz na Camino sam. Pytasz kiedy? TERAZ! Dokąd? SANTIAGO DE
    COMPOSTELA! My już tam na Ciebie czekamy! IDŹ!

    • Monika

      To tak jakby pisał o mnie ! A może tego mi potrzeba „zagubić się aby się odnaleźć” postanowiłam się zastanowić nad pójściem na Camino de Santiago

  • Damian

    Dlaczego warto
    iść na Camino? Turystyka? Przygoda? Nowe miejsce?
    Poszukiwanie? Odnajdowanie? Tyle ile osób na Camino de Santiago tyle różnych
    odpowiedzi na te pytanie. Ale dlaczego warto iść? Dlaczego poświęcić czas? I
    dlaczego właśnie tak daleko od domu? To nie ma sensu. Mam rodzine, pracę i te kilka dni urlopu i dlaczego miałbym
    poświęcić czas na coś tak absurdalnego? Męczyć się przez kilka tygodni,
    oglądając pola lasy wzgórza i jakąś tam katedre. Przecież lepiej pojechać nad
    Polskie morze (Mielno wydaje się być lepszą ofertą)i odpoczywać, wylegiwać się
    godzinami popijając chłodne piwko. A jeśli aktywniej? Czy nie lepiej spędzić
    czasu w Zakopanem? Piękne dzikie widoki a wieczorem… Pełno atrakcji 😀 I to
    wszystko bliżej domu – można zaoszczędzić. A więc dlaczego warto przejechać pół
    Europy by rozpocząć trud wędrówki, by zobaczyć jakiś kościół? Jednak w pewnych
    momentach życia
    doświadczamy wielu trudności i problemów. Zamiast wychodzić z tego stanu wręcz
    przciwnie zatracamy się w nich. Mogą one wynikać z bólu po stracie bliskiej
    osoby, po strasznym wypadku samochodowym w którym zginął nasz przyjaciel. A
    może to Ty jesteś matką, która od wielu
    lat cierpi ze straty swojego ukochanego dziecka. Przeszłaś wiele godzin terapii,
    ale jest już ona raczej rytuałem życia codziennego niż ulgą. A może
    zagubiłeś(aś) się w życiu, czynisz wiele złych rzeczy z których nie potrafisz
    się uwolnić. A może jesteś ojcem rodziny, który poprzez gorliwość zapewniania
    bytu rodzinie nie dostrzega ich członków aż w końcu nie okazujesz im należytej
    miłości. Może masz trudną sytuację finansową? Grozi Ci utrata domu, a rodzina?
    Już dawno o Tobie zapomniała. A czy to Ty nie jesteś tą młodą kobietą czy
    mężczyzną, która przechodzi w dorosłość nie mając celów na przyszłość? A co
    gorsza dopadła Cię rutyna codzienności, która tak bardzo wyniszcza Twoją
    codzienność i zabija radość z życia. A może po prostu nie wiesz co ze sobą
    zrobić? Nie wiesz i zastanawiasz się kim jesteś i jakie jest Twoje zadanie na
    tym świecie? Pytania….. Bez
    odpowiedzi….. Nie odnadujące odpowiedzi i ukojenia… Nikt nie potrafi pomóc
    …. A może już nikt nie próbuje…. Czy
    w takiej chwili Mielno czy Zakopane będzie dobrym miejscem? Miejsce które na
    pewno zagłuszy nasze pytania, ale ich nie rozwiąże. Człowiek będąc niespokojny
    zaczyna nie dostrzegać radości. I to właśnie wtedy, kiedy niespokojne jest
    Twoje serce zaczynasz pielgrzymować, bo nie potrafisz zbudować domu w którym
    zatrzymasz się na zawsze. Pielgrzymować przez dłuższy czas z dala od gwaru i
    życia codziennego od osób bliskich czy wspomnianych rytuałów życia codziennego.
    Warto poczuć samotność. Samotność choć oczywiście nie jest celem, jest niezbędnym środkiem skupienia. W tłumie nie
    osiąga się takiego skupienia w byciu ze sobą. To właśnie ono pozwala nam wejść
    we własne serce i stanąć twarzą w twarz z naszymi największymi lękami. Camino
    daje nam możliwości odejścia od świata. Zagubienia się po to, aby się odnaleźć.
    Ale dlaczego Camino? Bo Camino łączy takich ludzi jak Ty! Ludzi utrudzonych,
    znudzonych, pokrzywdzonych. Tych którzy Cię zrozumieją i będą Ci życzliwi, bo
    ruszając w wędrówkę stajesz się członkiem tej wielkiej rodziny Camino, która
    szuka ukojenia w kroczeniu do swojego przewodnika – św. Jakuba. Camino jest to
    droga na której przez kilkaset lat nieustannie są odciskane ślady stóp ludzkich
    cierpień. Ślady, które już na zawsze pozostały na tej drodze. Camino daje nam, oprócz swoich wiernych synów, możliwość dostrzeżenia tego co
    nie dostrzegalne w codzienności. To Camino daje nam łąki i doliny, głuche
    kamienie i poruszane dotykiem wiatru drzewa. Daje lazurowe niebo, dzikie
    jeziora, wyniosłe góry i rozciągające się równiny. Daje nam to wszystko, abyśmy
    mogli je wypełnić swoim sercem. Abyśmy mogli dostrzec ich piękno, które było
    dotąd przed nami tak bardzo zakryte. To właśnie odkrycie radości z otaczającego
    stworzenia na Camino pozwala zasłonić bezowocność świata i bezsens znudzenia.
    To wszystko czeka już teraz na Ciebie nie oczekując nic w zamian. Tylko musisz
    zdecydować i zrobić krok. Swoją życiową drogę wytyczasz tylko idąc a nie stojąc
    w miejscu. Swoją wędrówkę możesz zacząć w każdym czasie i z każdego miejsca.
    Wystarczy zrobić pierwszy krok. Krok choćby był mały zawsze przybliża nas do
    celu. Idź do celu krok za krokiem może wolno lecz na pewno dojdziesz szybciej
    niż Ci którzy biegną bezmyślnie. Pamiętaj, czy jesteś
    tego świadomy czy też nie. Pielgrzymujesz każdego dnia. Czy tego chcesz czy
    nie. Pielgrzymujesz niezależnie od swojej woli. Ale tylko od Ciebie będzie
    zależeć, czy będzie to tułaczka bez celu, ciągła ucieczka przed trudnościami
    przeszłości, czy będzie to świadome kroczenie do celu, które będzie prowadzić
    Cię i pozwalać Ci pokonać wszelkie trudy i przeciwności. Krocz do celu z
    otwartym sercem i umysłem i nie bój się, bo nie idziesz na Camino sam. Pytasz
    kiedy? TERAZ! Dokąd? SANTIAGO DE COMPOSTELA! My już tam na Ciebie czekamy! Idź!

  • Natalia

    bo Camino jest jak życie. Jest nieprzewidywalne, nie możesz zaplanować wszystkiego, musisz dostosowywać się do sytuacji, nigdy nie wiesz, który ze spotkanych ludzi lub która usłyszana, przeżyta historia zmieni twoje dzisiaj, a może nawet jutro. Camino to trud wędrowania, cierpienie, ciężka praca ale też ogromna satysfakcja i radość gdy osiąga się cel. Nie chodzi mi tu tylko o Santiago na końcu trasy, ale też o bezpieczne dotarcie do domu nazywanego tam schroniskiem. Camino pokazuje, że dom to ty i drugi człowiek, przyjazne spojrzenia a nie 4 ściany. Camino uczy, że z każdej sytuacji jest wyjście, że każdy problem ma rozwiązanie i że naprawdę nigdy nie jest się samemu. Camino jest drogą, a droga to życie.

  • parsek7

    Witam. Ja też wyruszyłem na Camino Frances zupełnie sam z Astorgi do Finistery. I miałem też w planie na trzy tygodnie uciec od wszystkiego. Jednak podobnie jak Wy nie potrafiłem iść i nie gadać z nikim. Okazało się że każdego dnia było mnustwo kontaktów i przygód, przez pięć dni. Potem drugie pięć dni już w trójkę z hiszpankami i już nie potrzebowałem przewodnika aż do Santiago. No przeżycia były po drodze niesamowite i nie do opisania. Zawsze wszystko dobrze się kończyło jakby ktoś nad tym czuwał. Potem znowu już sam do Finistery trzy dni. Było już smutniej ale był czas na myślenie nad tym wszystkim i były refleksje. Po co to wszystko. Właśnie człowiek czasami potrzebuje całkowicie oderwać się od wpływu otoczenia żeby dopiero mógł dostrzec kim tak naprawdę jest i najważniejsze, jaki obierze kierunek w przyszłości jeżeli aktualnie okazło się że znajduje się pośrodku wielkiego pustkowia gdzie jest tylko wyzysk obojętność, brak miłości i pogarda dla tego co chce coś więcej niż tylko telewizja i piwko po pracy. Przecież świat jest piękny tylko potrzeba miłości żeby dostrzec właściwą drogę kiedy otoczenie wywiera wpływ na to żeby człowiek dał się wciągnąć w błędne koło konsumpcjonizmu i egoistycznego patrzenia tylko w swoją stronę. Taki styl życia jest przecież modny i bardzo rozreklamowany w mediach. Tylko te wszystkie reklamy nie pokazują co dzieje się z tym człowiekiem jak podąży w ich stronę i zapomni że trzeba będzie kiedyś za to zapłacić. Nie tylko pieniędzmi ale także duszę mu odbiorą za te niegdyś z pozoru piękne życie. Enrique. Buen Camin

Fatal error: Call to a member function build_links() on null in /home/kubarefe/domains/mypielgrzymi.com/public_html/wp-content/themes/Divi/sidebar.php on line 10