Niedziela na Camino z dwulatkiem.

Niedziela na Camino z dwulatkiem.
Spodobał Ci się ten wpis?

Pochmurna niedziela. Temperatura nieco spadła i zaczęliśmy wreszcie oddychać. Postanowiliśmy więc (tzw. Piotruś i ja), że ruszymy na krótką inspekcję oznakowania szlaku w naszej okolicy. Planowałem dojechać tylko do Garncarska, gdzie niedawno wymieniono część słupów na których malowałem muszelki (więc pewnie oznakowanie nie jest pełne). Wyszło jednak inaczej i dotarliśmy do zalewu w Mietkowie. Zdjęcia z komórki niestety.

szlak ślężański rowerem

Pierwsza rzecz, która mnie nie zdziwiła to to, że oznakowanie ginie głównie na terenach gdzie mieszkają ludzie. Poza miastem, w tzw. „polach” oznakowanie zachowane jest całkiem dobrze, choć czasami wycinka drzew i zarastanie poboczy sprawiło, że oznakowania nie ma. Najgorsze jest to, że oznakowanie na ślężańskim zginęło w najbardziej potrzebnych miejscach (skrzyżowaniach dróg polnych na przykład). Tam, gdzie droga jest prosta i nie ma możliwości pomyłki- potwierdzające znaczki zachowały się w 90% od ostatniego znakowania.

Ambona z muszelką

Co mnie ucieszyło to fakt, że w sporej części polne drogi są wciąż utrzymywane i to nawet lepiej niż było to w 2009 czy 2010 roku, kiedy znakowałem i poprawiałem oznakowanie. Nie jest natomiast utrzymywany mostek na Czarnej Wodzie w lasku przed Garncarskiem. Jakich przechodzący „biznesmen” handlujący złomem postanowił chyba wymienić stalowe płyty pokrywające kładkę na kilkadziesiąt złotych.

Piotruś Pigóra

Na sporych odcinkach pomiędzy Tworzyjanowem a Maniowem droga jest lekko utwardzona i jazda rowerem po niej to czysta przyjemność. Są też niestety odcinki niekoszone przez rolników na których krzaki i drzewa wchodzą prosto na drogę. Jednak skoro nam udało się przejechać załadowanym rowerem to nikt idąc pieszo nie powinien mieć problemów.

kładka na szlaku

Co do oznakowania- to doskonale zachowane są naklejki, które naklejałem na latarniach i słupkach stojących w polu. Z kolei muszelki malowane na drzewach po 4 latach są już nieco wyblakłe i wymagają poprawek.

Uświadomiłem też sobie że na tym odcinku szlaku ostatni raz byłem jeszcze zanim Piotruś się urodził. Teraz to już dorosły facet z którym podczas drogi można sobie podyskutować na wszelkie tematy, pośmiać się i pożartować.

Rowerem do Mietkowa

Może w przyszłym tygodniu uda nam się sprawdzić jakąś dalszą część szlaku, np. newralgiczny (często podtopiony) odcinek pomiędzy zalewem w Mietkowie a Ujowem.

Spodobał Ci się ten wpis?
468 ad
Fatal error: Call to a member function build_links() on null in /home/kubarefe/domains/mypielgrzymi.com/public_html/wp-content/themes/Divi/sidebar.php on line 10