Z Sobótki do Ujowa.

Spodobał Ci się ten wpis?

7.00 rano wymarsz. Pogoda zapowiadała się niepewnie i po pierwszych kilometrach spodziewałem się deszczu; na szczęście nie spadła ani kropla. Ktoś chyba nade mną czuwał, choć niezbyt uważnie, bo zanim doszedłem do Garncarska dwukrotnie władowałem się po kostki w wodę. Pielgrzym nie poddaje się łatwo, dlatego udałem, że chlupanie w butach mi nie przeszkadza. Swoją drogą- buty, których używam to ta sama para w której przeszedłem Hiszpanię w zeszłym roku. Oprócz startej podeszwy nie mają prawie śladów zniszczenia.

dsc08467-1024x768

dsc08482-1024x768

dsc08498-1024x768

Zaraz za Grancarskiem zaczęło się potworne błoto, dlatego spadła mi średnia kilometrów na minutę. W zamian miałem okazję pooglądać sarny z bardzo bliska. Zdarzało się, że całe stado podrywało się z odpoczynku dosłownie kilkanaście metrów ode mnie.

Dzisiaj sprawdzałem przebieg drogi na zachód od Tworzyjanowa. Gdy minąłem ruchliwą drogę krajową między Tworzyjanowem a Strzelcami, zastanawiałem się, którą z polnych dróg wybrać. Jak zwykle trafiłem pechowo, bo pierwsza z nich wyprowadziła mnie w pole na jakieś półtora kilometra i skończyła się za pagórkiem. Przysiadłem na jakimś kamieniu, wydudniłem pół kartonu soku bananowego i na przełaj przez zaorane pole doszedłem do drogi z której wcześniej zszedłem. Nie spodziewałm się, że tak trudno będzie przemieszczać się unikając asfaltu. Na szczęście jakimś cudem około 10.30 zobaczyłem przed sobą ruiny pałacu w Maniowie Małym. Zanim doczłapałem się do wsi miałem jeszcze spotkanie pierwszego stopnia z dzikiem a następnie ze stadkiem pasących się saren. Zajęcy po drodze nawet nie chciało mi się liczyć, raz wypłoszyłem też lisa z krzaków.

dsc08502-1024x768

dsc08506

dsc08514-1024x768

Ścieżką powyżej wsi doszedłem do tamy na Zalewie Mietkowskim. Drogą, która biegnie szczytem tamy doszedłem w okolice Borzygniewu. Przy taśmociągu biegnącym z zalewu do piaskowni zszedłem w dół ‚bardzo umownymi schodkami’. Jest to zwykła wydeptana ścieżka, jednak takich na hiszpańskim Camino jet całe mnóstwo; postanowiłem się nie przejmować szukaniem lepszego zejścia.

dsc08517-1024x768

dsc08520-1024x768

dsc08522-1024x768

Minąłem zakłady Libet i po dwukrotnym minięciu torowiska (jednego pod nogami, drugiego nad głową) wszedłem do lasu. Nareszcie spokój. W lesie dosłownie hektary porośnięte przebiśniegami. Błoto jest wszędzie, włącznie z moimi butami. Miejscami droga jest nie do przejścia; chwilami samym środkiem płynie strumień wody. W okolicach południa docieram do Ujowa.

dsc08527-1024x768

dsc08531-1024x768

dsc08537-1024x768

Kościół zamknięty. Dowiaduję się, że jakaś pani we wsi ma klucz. Odnajduję miłą panią, która otwiera mi kościół. Wbrew temu, co wmawiał mi przed chwilą jej zięć- można fotografować. Ksiądz przyjeżdża tylko w niedzielę na 13.00, nie dostanę więc żadnych informacji. Zastanawiam się nad marszem do Wawrzeńczyc (siedziba proboszcza). Fotografuję w środku i wokół kościoła, w międzyczasie przekazując pani od kluczy moją wiedzę o świętym Jakubie. Wewnątrz kościoła niewiele śladów Apostoła. W głównym ołtarzu znajduje się witraż z 1883 roku, podpisany przez artystę, a na bocznej ścianie obraz; prawdopodobnie zdjęty z głównego ołtarza po remoncie kościoła w XIX wieku. Ani na witrażu, ani na obrazie nie zauważyłem kształtu muszli. W murze okalającym kościół znaleźć można też dwa krzyże pokutne z XIV- XVI wieku.

dsc08539-1024x768

dsc08541-1024x768

dsc08554-1024x768

Z Ujowa postanowiłem iść do Wawrzeńczyc na spotkanie z proboszczem. Raczej niewiele się od Niego dowiedziałem i chyba nie jest mu zbyt bliska idea szlaków Jakubowych. Nie zmienia to jednak faktu, że nasz odcinek będzie prowadził przez Ujów.

dsc08556-1024x768

dsc08546-1024x768

dsc08552-1024x768

dsc08555-1024x768

Od samego rana zastanawiałem się, jak bardzo zmienia się myślenie, gdy jesteśmy z dala od ludzi. Wystarczyło, że wyszedłem poza miasto, a przypomniało mi się, jak na drodze w Hiszpanii śmiałem się z ludzi stojących w korkach, trąbiących na siebie, biegnących gdzieś. Wtedy powrót do rzeczywistości wydawał się taki odległy. Teraz jesteśmy w tej rzeczywistości i zachowujemy się jak ci ludzie, z których się śmialiśmy. Polskie drogi są nam potrzebne, teraz jestem tego pewien. Mam nadzieję, że będziemy mieli okazję z nich korzystać jak najczęściej.

Następne odcinki trasy w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że uda mi się wreszcie dotrzeć do samej Środy- Śląskiej i zamknąć jedno całe przejście szlaku.

Spodobał Ci się ten wpis?
468 ad
Fatal error: Call to a member function build_links() on null in /home/kubarefe/domains/mypielgrzymi.com/public_html/wp-content/themes/Divi/sidebar.php on line 10