Dzien 19 – Ponferrada

Spodobał Ci się ten wpis?

Zaczelismy kolo 6.30 i od razu szlo nam sie dobrze. W myslach mielismy glownie lekarza i jak najszybsze dotarcie do wiekszego miasta. Zanosilo sie na deszcz, wiec nie bardzo wiedzielismy co nas moze czekac. Poncha przeciwdeszczowe przydaly sie tylko rano, zaraz po wschodzie slonca. Widzielismy piekna tecze- na cala doline i zaraz potem zaczelo sie przejasniac.

Widoki byly niesamowite. To chyba Pan Bog nam wynagradzal ten poprzedni dzien i te wszystkie nerwy. Z godziny na godzine szlo sie coraz lepiej i Ewa chyba nawet nabierala tempa. Bawilismy sie swietnie, podspiewywalismy i w myslach mielismy Santiago za kilka dni.

Kolo 13tej doszlismy do Cruz de Ferro- bardzo waznego miejsca na Camino. Zostawilismy tam swoje kamyki- co prawda nie przywiezione z domu a zabrane o swicie z drogi- ale zawsze to cos. Ja napisalem na kawalku kartki cytat papieza po angielsku, podpisalem na odwrocie i wpialem wraz z innymi rzeczami z calego swiata, ktore ludzie zostawiaja przy krzyzu- zdjecia dzieci, krzyzyki, flagi, karteczki, bilety lotnicze.

Dzien naprawde mijal niesamowicie i chyba moge powiedziec, ze z wszystkich dni szlo nam sie najlepiej. W pewnej malej wiosce, gdzie mielismy sie zatrzymac spotkalismy przy sklepie poznanego przedwczoraj Slowaka- Michala, ktory mowil, ze idzie dalej. Po rozmowie z Ewa stwierdzilismy, ze mamy jeszcze sporo sily i postanowilismy machnac te dodatkowe 15km. Siedzimy wiec w Ponferrada o 21.20 i dopiero co skonczylismy obiad. Przeszlismy dzisiaj 46km- najdalej z wszystkich dni i myslimy juz o Santiago. Minelismy tez najwyzsze gory na calym camino za jednym zamachem. Jestesmy oboje z siebie bardzo dumni. Dzisiaj oboje powiedzielismy, ze naprawde poczulismy magie camino. Pomimo wszystkich problemow, jakie nas spotykaja mamy chyba troche energii, zeby isc naprzod.

Udalo mi sie tez trafic do szpitala.

Dostalem kuracje tabletek na 20dni i licze na poprawe. Jutro spokojny dzien w planach i moze nawet pospimy do 6.30 w nagrode za dzisiejszy dzien. Zamieszczam tylko 2 zdjecia, bo reszta nie nadaje sie do publikacji. Powiem tylko, ze w innych miejscach jest duzo, duzo gorzej.

Internetu tylko 15minut, bo albergue na 200 osob i tylko 2 komputery. Wiecej z dzisiejszego dnia opowiemy po powrocie.

Calujemy.

Spodobał Ci się ten wpis?
468 ad
Fatal error: Call to a member function build_links() on null in /home/kubarefe/domains/mypielgrzymi.com/public_html/wp-content/themes/Divi/sidebar.php on line 10