Nie chce mi sie za bardzo opowiadac calego dnia, wiec w skrocie- zreszta konczy sie moj czas na internecie.

Nasz los dramatycznie sie dzis odwrocil- w zla strone, bo znowu zostalem pogryziony przez robactwo- jeszcze gorzej niz poprzednio. Probowalismy dostac sie do szpitala w Astorga, ale na emergency nas nie przyjeli a w przychodni trwaloby to latami, wiec poszlismy dalej. Jestesmy w Santa Catalina i mamy miejsce w prywatnym albergue za 5 euro- niestety nie ma miejsca do przygotowania jedzenia, wiec albo bar nam zostal, albo partyzantka.

Jutro bedziemy gdzies po wsiach w gorach szukac doktora. Za oknem pada- pierwszy raz dzis zalozylismy poncha przeciwdeszczowe. Krajobraz sie zmienil i wkrótce wejdziemy do Galicji. Oficjalnie jestesmy w gorach! Liczymy, ze Bog nam troche pomoze i jutro znajdziemy lekarza.

Zyjemy i idziemy dalej.

Dwa zdjęcia poniżej zostały zrobione kilka dni wcześniej- dodaliśmy je z trasy (reszta zdjęć na stronie została dodana po powrocie).