Dzien 4 – Estella

Wyladowalismy dzis w Estella. Calkiem spokojnie, bo dotarlismy okolo 12.40 i bylismy prawie pierwsi przy drzwiach. Jutro tez spokojnie. Jeszcze nie wiem, gdzie idziemy, ale tez raczej spokojnie. Teraz wypilismy po piwie z automatu i czekamy na koniec siesty, az otworza sklepy. Pojdziemy zrobic zakupy, zjemy cos i pojdziemy spac. Albergue w Estella kosztuje 5.50 i sniadanie podobno jest w cenie, wiec calkiem spoko. Wczoraj doszlismy skonani i nie mielismy ochoty sie ruszac. Wypilismy po piwku w kawiarni w Punte la Reina i wrocilismy do lozek. Hospitalero w Punte la Reina dawal wszystkim darmowe masaze. Z tego co ja widzialem, to masowal tylko kobioety. Ewa powiedziala, ze w ten sposob to dalaby sie wymasowac tylko mi. Mimo wszystko wyspalismy sie dosc dobrze i o 6tej bylismy juz na trasie. Aha, nad ranem z lozka spadl hiszpan i nas wszystkich pobudzil (podobnie jak burza z piorunami w okolicach 2giej w nocy). Internet tutaj 1euro za 15 minut, wiec koncze. Zostaly mi 2 minuty. Warunki znosne- kuchnia jest, ale nie skorzystamy. A menu pielgrzyma w miescie nie schodzi ponizej 9 euro. Dzisiaj wczesnie idziemy spac. Na trasie tlumy, wiec jutro znowu wczesnie wstajemy. Pozdrowienia. Mamy sie dobrze. Kuba Przeczytaj także: Dzien 1 – St Jean Pied de Port- Roncenvalles Dzien 5 – Torres del Rio Dzien 12 i 13 – Fromista, Carrion de los Condes Dzien 7 –...

Dzien 2 i 3 – Arre, Punte la Reina

Nawet nie wiem od czego zaczac. Wczoraj nawet nie ruszylismy dlugopisem a do internetu nie bylo dojscia. Poza tym bylismy niezywi po przejsciu calej drogi z Roscenvalles do Arre (przed Pamplona)- wg roznych przewodnikow od 38 do 43 km przez gory. W albergue w Arre (nalezacym do parafii) spotkalismy polakow z ktorymi pozniej bylismy na zakupach (Dagna i Tomek z Wrocławia) i na menu del peregrino za 7.45 (przystawka- po ktorej bylem juz pelny, drugie- ja wzialem rybe z frytkami, wino, woda i deser). Dziewczyny na przystawke wziely jakis makaron i bolal je brzuch- pewnie bylo wczorajsze. Trasy z Roscenvalles nie bede opisywal, powiem tylko, ze bylo to nieziemskie cierpienie, jakiego w zyciu nie doswiadczylem- podobnie Ewa. Polacy z albergue’a przeszli ten odcinek w dwa dni a nie w jeden- jak my. Poczatkowo mielismy sie zatrzymac w Larsoanna, ale doszlismy tam o 12.50 i mielismy jeszcze ostatek sil aby ruszyc dalej. Do Arre bylo kilkanascie kilometrow i zdecydowalismy sie isc. Blad. Dzisiaj szlismy z Arre do Punta la Reina, skad teraz pisze. Kazdy krok byl bolesny i nawet po przejsciu gorskiego odcinka (tego przy wiatrakach) myslelismy o zatrzymaniu sie gdzies wczesniej. Jednak dalismy rade. Jest 15.16 i jestesmy juz wykapani i zaklepalismy pokoj z niemcami z teksasu i nie wiem jeszcze kim- nie widzialem. Miejsc do spania jest chyba 10 w pokoju, ale strasznie ciasno. Na cale albergue jest tez tylko 2 prysznice. Zalowalismy, ze nie zatrzymalismy sie 400 metrow wczesniej w prywatnym albergue za 6 euro (nasze 5E), bo byly tam miejsca i miejsce bylo piekne, zacienione i z masa krzewow i drzewek oliwnych. Tutaj jest za duszno...

Dzien 1 – St Jean Pied de Port- Roncenvalles

Wlasnie zapokladowalismy sie w albergue w Roncenvalles. Cena 6euro, ale cieplej wody pod dostatkiem i calkiem czysto. Internet 1euro za 20 minut- moze zdarze. Rano kupilismy kanapki przed wyjsciem w Pireneje i zostaly nam do teraz, dlatego nie idziemy na menu del peregrino tylko zjemy je teraz i po jednej zostawimy na sniadanie. Pireneje zaskoczyly nas strasznie. Nigdy nie szlismy tak daleko i tak wysoko jednoczesnie. Bylo pieknie, mokro i przyjaznie. Po drodze wyprzedzilismy kilkadziesiat osob i jestesmy bardzo zadowoleni z naszej kondycji. Jutro ruszamy po szostej, bo albergue musimy oposcic miedzy 6 a 8-ma. Zaleznie od pogody ruszymy moze dalej niz zaleca przewodnik Brierleya. Poki co od samej Francji ciagna sie za nami chmury i co chwile kropi deszcz. Nie moge nic powiedziec na temat przepelnienia schronisk, bo bylismy numerkami 48 i 49 na 120 miejsc w albergue a doszlismy tutaj okolo 14tej. Jednak z ilosci osob, ktore minelismy po drodze mozna wywnioskowac, ze sporo osob odejdzie dzis z kwitkiem. Na podejsciu od St.Jean spotkalismy pare polakow, ktorzy przyjechali stopem (z Polski ruszyli w sobote). Poprzednia noc spedzili pod chmurka- nieciekawie, bo padalo. My na szczescie wczoraj mielismy swietna noc i dzis zapowiada sie podobnie. No i znowu klops, bo kolo mnie leza niemki, ktore wczoraj spotkalismy w pociagu z Bayonne. Wytlumaczenie- moje posty moga czasem nie miec sensu. Po prostu, gdy nie mamy dostepu do internetu- piszemy w notatnikach. Dlatego moze sie wydawac, ze opuscilem pare kwestii- po powrocie sie uzupelni. Ewa spisala sie doskonale i jestesmy oboje z siebie dumni. Jutro 6.30 wracamy na szlak. Pierwsze 29km pod gorke za nami. Pozdrawiamy wszystkich, mamy sie dobrze....

Balice

Jest siódma rano. Spedziliśmy właśnie 3 i pół godziny w samochodzie. Siedzimy na lotnisku Balice i czekamy na naszego Easy Jeta. Internet w miarę tani- 7 i pół minuty za złotówkę. Modlimy się, żeby z pociągami nam się udało i każda presiadka poszła zgodnie z planem. Ewa zaczęła pędzlować naszą pierwszą bułkę, bo w barze na lotnisku oprócz flaków i bigosu za wiele do jedzenia nie oferują. Sam chyba się dołączę do tego śniadania. Do usłyszenia wkrótce. Kuba. Przeczytaj także: Multimedia Jakubowe- prośba. Dzien 7 – Azofra Niedzielne znakowanie. Wiercimy dziurę w...

No to w drogę.

Właśnie układamy się do krótkiej drzemki, bo o 3 rano musimy już wstać. Mamy nadzieję, że jutro o tej porze będziemy w pociągu lub autobusie do St. Jean. Spędziliśmy w Polsce ostatnie 3 tygodnie, mieliśmy masę przygód i nie mamy ochoty się stąd ruszać. Z drugiej strony tak długo czekaliśmy na ten dzień, że nie możemy się doczekać pierwszego dnia na szlaku. Plecaki prawie spakowane- udało nam się zmieścić poniżej 10kg (z wodą, ale bez jedzenia), dlatego zdecydowaliśmy, że kijki trekkingowe zostawiamy w domu. Mam nadzieję, że na szlaku znajdziemy gdzieś dostęp do internetu i napiszemy kilka słów. Przeczytaj także: Przed spotkaniem… Pozdrowienia z Hiszpanii. Przygotowania trwają Spotkanie- Via...
Fatal error: Call to a member function build_links() on null in /home/kubarefe/domains/mypielgrzymi.com/public_html/wp-content/themes/Divi/sidebar.php on line 10