Dzien 12 i 13 – Fromista, Carrion de los Condes

Nocleg w Castrojeriz nie byl tak straszny jak nam sie wydawalo, ze bedzie. Po polnocy cisze zaklocili tylko hiszpanie, ktorzy zdecydowali sie laskawie wrocic z popoludniowego winka w barze. Rano szalony Jose- hospitalero z wybujala wyobraznia- zafundowal nam po kawce...

Dzien 7 – Azofra

Ewa miala dzisiaj swoje cale 20 minut na internecie- teraz ja sie streszcze. Wyszlismy z Navarette dopiero po 6.30- bo cisza nocna w albergue nas zatrzymała. Bylo calkiem fajnie, wieczorem poszlismy na menu del peregrino. Srednio sie najedlismy. Ja mialem jajko...

Dzien 6 – (zapomnialem gdzie)… Navarette

Dzien byl dlugi- tyle powiem. Wczorajsze schronisko ma minusa i kazdemu odradzam. Casa Mari w Torres del Rio jest bardzo brudne i przeludnione. Rano nawet w kuchni lezeli ludzie (chyba amerykanie). Dzisiaj straszny upal. Rano szlismy w zimnie, zanim nie wstalo slonce....

Dzien 5 – Torres del Rio

Internet tylko 20 minut- zostalo 12, wiec szybko. Rano ruszylismy o 6.12. W albergue w Estella dostalismy na sniadanie suchary z dzemem. Pobudka byla niesamowita (my wstalismy kolo 5.30- jak polowa albergue). Z glosnikow lecialo „No woman, no cry” i inne...

Naszywka Camino 50% taniej!

Zapisz się na newsletter by otrzymać zniżkę!